Natalia, 50x50x49
Katalog znalezionych frazWÄ tki
- agniusza serwis - literatura w sieci, proza, feminizm, gender, queer ...
- Natalia, CyberKnife, brak postępu
- Natalia po raz 2, wznowa i CyberKnife
- MAXCOM wt206
- ocice
- "Bonus" dla Nowodworzan - do Kaliningradu bez wiz
- PoniedziaĹek Wielkanocny Mydlniki 41a
- 21.03.2011
- Naprawa PĹyt Blu-Ray/DvD/Cd-Czyszczenie komputerĂłw
- lekarz
- Karma wolnosci
agniusza serwis - literatura w sieci, proza, feminizm, gender, queer ...
wydaje mi się, że jestem jedną z młodszych osób na tym forum, ale pomimo młodego wieku sporo już przeszłam. w lutym 2011 roku pojawiły się u mnie wymioty i bóle głowy. lekarz rodzinny stwierdził, że może to być spowodowane noszeniem aparatu ortodontycznego, więc aparat został zdjęty jednak objawy nie ustąpiły. wtedy lekarz zalecił badanie dna oka na którym podobno wychodzą wszelkie zmiany, guzy w mózgu, na moim badaniu jednak wyszło że wszystko jest w porządku. następnie zostałam skierowana do laryngologa, a że mam niedrożną lewą przegrodę stwierdzono, że wszystko spływa mi do żołądka i stąd te wymioty, zostałam "przeleczona"sterydami jednak w niczym to nie pomogło. przez kolejne miesiące objawy się nasiliły i zaczęłam wymiotować codziennie, zawsze rano, czasem 3 razy dziennie. pojawiły się problemy z równowagą i zaćmienia przed oczami. w czerwcu zauważyłam, że nie słyszę na lewe ucho, ale powiedziałam o tym rodzicom dopiero październiku. na badaniu wyszło, że mam 90% niedosłuchu, lekarz wykonujący badanie skierował mnie do przychodni audiologicznej w Lublinie. jeden z lekarzy sugerował, że wymyśliłam sobie, że nie słyszę żeby zwrócić na siebie uwagę. dostałam leki które miały poruszyć słuch. po zakończeniu 'leczenia' objawy ustąpiły i myślałam, że to już będzie koniec, jednak w marcu skierowano mnie na oddział otolaryngologii do szpitala na chodźki, aby poprawić słuch przynajmniej o kilka decybeli. po przyjęciu do szpitala wykonano tomografie komputerową płatów skroniowych, aby wykluczyć nerwiaka. na badaniu wyszło poszerzenie żyły jednak pani profesor stwierdziła, że wszystko jest w porządku i można zacząć leczenie. przez 2tyg. otrzymywałam leki, które jak się potem okazało dokarmiały mojego guza, tak więc pani profesor dokarmiała mojego nerwiaka przez 6tyg. moi rodzice nie zgadzali się z wynikiem badania i prosili o wykonanie rezonansu jednak wszyscy lekarze twierdzili, że wszystko jest w porządku i nikt nie słuchał moich rodziców. z wyjątkiem jednej młodej lekarki która opiekowała się moją salą i dzięki której tak właściwie żyje. wywalczyła u p. profesor skierowanie na rezonans magnetyczny, która chciała tylko udowodnić swoją rację, że nic mi nie jest. badanie wyznaczono na 12kwietnia i wynik był szokujący. wykryto guz kąta mostowo-móżdżkowego 50x50x49. natychmiast zostaliśmy skierowani do neurochirurga który powiedział, że operacja jest konieczna. jak się okazało jest to jeden z najlepszych lekarzy na oddziale. przez 5dni dostawałam kroplówki mające zmniejszyć obrzęk z guza, a 17kwietnia odbyła się operacja. największym zdziwieniem było to, że na operację wystawił się szef oddziału profesor Trojanowski, asystował neurochirurg który mnie konsultował (dr. Podkowiński). przed operacją moim rodzicom zostały przedstawione powikłania które wystąpią napewno z powodu wielkości mojego guza: paraliż twarzy, problemy z oddychaniem (tracheotomia) i problemy z jedzeniem (sonda), o ile w ogóle przeżyje, któreś z nich miało wystąpić na pewno. operacja trwała 6godz. i o dziwo żadne powikłania nie wystąpiły. o moim przypadku lekarze mówili przez kolejne 2 dni. krótko mówiąc stał się cud. jedynymi minusami po operacji jest to, że schudłam 5kg, została uszkodzona struna głosowa, anemia, opadająca lewa łopatka, uczulenie
dnia Śro 8:38, 30 Maj 2012, w całości zmieniany 1 raz
bardzo ciekawa historia. Wspolczuje Ci. Lekarze bardzo Ci pomogli, a niech ich licho...
niesamowita historia, oby z happy endem. wszyskto pięknie sie skończyło, miejmy tylko nadzieje że jak zrobisz kontrolny rezonans to nie bedzie żadnych "niespodzianek", pozdrawiam i szybkiego powrotu do formy życze

witaj Natalia , co do Twojego przypadku to musisz się cieszyć, że przy takich wymiarach guza wyszłaś tylko z takimi skutkami pooperacyjnymi. Teraz pomału wracaj do zdrowia acha mnie również operował taki sam zespół lekarzy


No to ładnie Cię zdiagnozowali. Przecież guz nie urósł do takich rozmiarów przez 6 tygodni "dokarmiania"
Musiał już mieć dość spory rozmiar w momencie wykonywania tomografii więc dziwi że nie zauważyli go.
Niezwykłe szczęście że przy tak wielkich rozmiarach i takim umiejscowieniu "dostąpiłaś" tak małych skutków ubocznych.
no naprawde jak na takiego olbrzyma wyszłaś lepiej chyba ode mnie ...a mój guz mał 13 mm...także ne wielkość a jego umiejscowienie...
nataia pisałaś ze dostawałaś leki które karmiły guza, jakie to były leki?? sterydy?! dnia Pią 18:18, 25 Maj 2012, w całości zmieniany 1 raz
@Edyta, na badaniu tomografii płatów skroniowych wyszło "poszerzenie lewej żyły i zaleca się wykonanie rezonansu". to jest polska służba zdrowia, profesorka zamiast od razu zalecić wykonanie tomografii całej głowy zleciła tylko płatów skroniowych, szukanie oszczędności, tylko co to za oszczędność jak zaraz szpital wydał 600zł na rezonans. jak pani myśli jak długo guz mógł rosnąć do takiej wielkości? dnia Pią 18:46, 25 Maj 2012, w całości zmieniany 2 razy
witamy w klubie
nie wiadomo czy zachwalać ten ośrodek, w którym byłaś leczona / operowana (Lublin?) bo z jednej strony strasznie niekompetentni, a z drugiej jednak operacja pomyślnie się zakończyła.
współczuję przeżyć i zapraszam do aktywnej obecności na forum
Natalia przepraszam,niechcący skasowałam Twój post w którym piszesz że po tomografii zasugerowali wykonanie rezonansu. Lekarka wybitnie zlekceważyła dalszą diagnostykę a podawanie leków poprawiających ukrwienie-szok. Lepsze ukrwienie=szybszy wzrost guza...
@Łysy, niekompetentnie zachowała się profesorka w szpitalu na Chodźki w Lublinie w którym leżałam w celu poprawienia słuchu, natomiast rezonans został wykonany w szpitalu obok (SPSK) i to tam na oddziale neurochirurgii i byłam operowana
Według mnie tak duży guz rósł kilka-moze nawet kilkanascie lat. Mogłaś go mieć od wczesnych lat dziecięcych. Natomiast leki poprawiajace ukrwienie gwałtownie przyspieszyły jego wzrost.
Według mnie,gdyby zamiast podawania tych "dopalaczy" wykonano od razu rezonans to wyszłoby że masz nerwiaka tylko rozmiar byłby mniejszy.
W tym wszystkim Bogu należy dziękować że przy tak wielkim guzem i takim umiejscowieniu wyszłaś praktycznie cało z tego wszystkiego.
Ale to jawne kpiny.Doprowadzenie pacjenta do stanu,w którym wielkość guza zagrażała juz życiu...
witaj Natalko na forum. Jestes jak ja kolejnym przykladem , że nie każdy rezonans czy tomografia wychwyca guza. U mnie w 2005 nie znleziono nic a w 2011 prawie 4 cm. A ten twój gad kolos. Dobrze , ze juz po i bez powikłan.
To cudowne ,że spotkałaś na swej drodze młodą lekarkę , która można by rzec czuwała nad twoim życiem .To znaczy ,że młodych również należy słuchać , nie tylko ci starzy wyjadacze się liczą .Cieszę się ,że tak ci się udało.
Zaintrygowała mnie wiadomość dotycząca leków na lepsze ukrwienie, które mogą "dokarmić" guza. O jakich lekach piszecie, jakiego rodzaju?
Nigdy wczesniej nie pojawiła sie taka informacja.
@magda72, były to typowe leki na poprawę ukrwienia w mózgu, niestety dokładnych nazw nie pamiętam
Natalko cieszę się, że najgorsze masz już za sobą.
Dla mnie pani doktor w Poznaniu powiedziała, że memotropil mam odstawić /brałam ok. 3 lat/, ponieważ on jest pożywką dla guza.
Witaj naprawde wiele przeszlas nie wszystkie mlode lekarki sa ambitne ja mialam takie doswiadczenie ze kazala mi wiecej nie przychodzic bo tk wyszlo dobrze (bo lekarz zle odczytal)a ona nawet plytki nie obejrzala i mam sie wiasc za prace to glowa przestanie bolec.Tobie duzo zdrowia zycze.
Witaj Natalio. Miałaś szczęście w nieszczęściu, że tak dobrze się to zakończyło. Dużo zdrówka!
witaj Natalko-niesamowita historia,ale na szczęście z happy endem .

Wiem, że prof. Trojanowski bardzo dobrze operuje nerwiaki. Mojego męża operował ten sam zespół. Życzę dużo zdrowia.