Nieśmiertelne społeczeństwo
Katalog znalezionych frazWÄ tki
- agniusza serwis - literatura w sieci, proza, feminizm, gender, queer ...
- VI Przeciwdziałanie uzależnieniom społecznym i uzależnieniom
- Temat o: Legends of Chima, HF, mechanizmach i społeczeństwie
- kampania społeczna PŁODNA POLKA
- Portal społecznościowy NDG i okolic
- Dusza nieśmiertelna.
- 15.04.2011r. (PiÄ tek) Spontan
- OT: 02.01.10 Kocurek-Pll
- Napi
- CzeĹÄ
- ZostaĹ konsultantkÄ (em) ORIFLAME!
agniusza serwis - literatura w sieci, proza, feminizm, gender, queer ...
Jak wyglądałby wtedy świat? Co miałoby znaczenie ,co by się zmieniło?
W jakim kierunku rozwijałby się świat? Czy społeczeństwo
nieśmiertelników powinno mieć jakieś szczególne cechy?
Czy człowiek pozbawiony lęku przed śmiercią byłby dobry czy zły?
Jak wyglądałby wtedy świat? Co miałoby znaczenie ,co by się zmieniło?
W jakim kierunku rozwijałby się świat? Czy społeczeństwo
nieśmiertelników powinno mieć jakieś szczególne cechy?
Czy człowiek pozbawiony lęku przed śmiercią byłby dobry czy zły?
Świat ludzi nieśmiertelnych jest swoistą kwadraturą koła, bowiem ludzie nie umierając "podusili" by się na tej Ziemi. Nie istnialyby wojny, niegroźne byłyby jakiekolwiek kataklizmy.
Nawet gdyby jedna grupa ( silniejsza) zdominowała drugą ( slabszą), tez by nic nie dalo, bowiem nie mozna byloby tyvh slabszycg eksterminować, bo byłoby to niewykonalne.
Kwadratura kola to cos nie wyobrazalnego i to chyba Andrzeju miales na mysli. Osobiscie uwazam, ze niesmiertelnosc to cecha pozytywna. Jesli jestem niesmiertelny to niekoniecznie oznacza, ze nie cierpie.
Kwadratura kola to cos nie wyobrazalnego i to chyba Andrzeju miales na mysli. Osobiscie uwazam, ze niesmiertelnosc to cecha pozytywna. Jesli jestem niesmiertelny to niekoniecznie oznacza, ze nie cierpie.
Dla mnie kwadratura koła oznacza: coś niewykonalnego, z góry skazanego na niepowodzenie.
Trudno mi sobie wyobrazic taka absolutna niesmiertelnosc, np. mozliwosc plywania w lawie, latania w kapciach w kosmosie, chodzenia po sloncu.
Trudno mi sobie wyobrazic taka absolutna niesmiertelnosc, np. mozliwosc plywania w lawie, latania w kapciach w kosmosie, chodzenia po sloncu.
Absolutna nieśmiertelność jest wyobrażalna. Tylko, że my wyobrażamy ją sobie tu i teraz, imaginując naszymi mózgami coś, czego nasze ograniczone mózgi nie ogarniają. Boża sugestia, że Jego myśli nie są naszymi myślami, powinny w nas pobudzić ducha pokory, uzmysłowić ograniczenia i rozniecić nadzieję.
I bede mogl zajrzec do wnetrza slonca? Obiecujesz? :p
Albo np. dla zartu rozciac sobie klatke piersiowa, wyjac serce i podarowac dziewczynie.
I bede mogl zajrzec do wnetrza slonca? Obiecujesz? :p
Kurcze...szczerze ? No, nie bardzo...Chociaż, chociaż...zostaniemy w jednej chwili przemienieni, Ty ze względu na solarne inklinacje - być może ponadstandardowo i stosownie do marzeń...więc może nie wszystko dla Ciebie stracone z tym słoneczkiem

No wlasnie. Jaka niby mialaby byc ta niesmiertelnosc?
I co z plemnikami? Jesli nie bedzie smierci to zaden plemnik nie moze umrzec i kobieta zajdzie w ciaze nie z czworaczkami czy piecioraczkami, a z tysiaczoraczkami!
No wlasnie. Jaka niby mialaby byc ta niesmiertelnosc?
Zapis śmierci w człowieku jest tak silny,że trudno mu nawet
wyobrazić sobie jak miałoby wyglądać jego życie wieczne,życie
bez końca,niczym nieograniczone.
Na pewno czas przestałby mieć znaczenie i nie byłoby religii:)
Może wraz z nie śmiertelnością pojawią się nowe możliwości,
Kiedy czlowiek poczuje się naprawdę wolny to zwolni blokady
ograniczeń,stresu ,czasu,lęku.Musiałoby upłynąć trochę czasu
zanim zaczną kształtować się nowe wartości. dnia Pon 10:30, 25 Lut 2013, w całości zmieniany 1 raz
Proponuje niesmiertelnosc bez mozliwosci rozmnazania sie wtedy problem przepelnienia planety jak i ewentyalnego porodu 70 milionow istnien za jednym razem znika.
Może w nieśmiertelności rozmnażanie zaniknie samoczynnie,
ponieważ nie będzie potrzeby zachowania gatunku.
I co z plemnikami? Jesli nie bedzie smierci to zaden plemnik nie moze umrzec i kobieta zajdzie w ciaze nie z czworaczkami czy piecioraczkami, a z tysiaczoraczkami!
Alez gluptasku. Nie na tym polega zaplodnienie.
"Po pierwsze organizm przyszłego taty musi wytwarzać odpowiednio dużo prawidłowo zbudowanych plemników. W 1 ml ejakulatu (czyli spermy) może być ich aż 100 milionów (zazwyczaj jest ich „tylko” 60-80 milionów). Kiedy mężczyzna osiągnie orgazm, ok. 250 milionów plemników (to mniej więcej tyle, co cała populacja Stanów Zjednoczonych!) zostaje wyrzuconych do pochwy kobiety z prędkością ok. 5 m/s, czyli 18 km/h. Rozpoczyna się wówczas wyścig, którego zwycięzcą zostanie najsilniejszy plemnik.
Wygrany, który wniknie do komórki jajowej, musi pokonać nie tylko rywali, ale i wiele przeszkód: przeżyć w niekorzystnym dla niego kwaśnym środowisku pochwy, przedostać się przez barierę śluzu, blokującego ujście szyjki do pochwy. W czasie niepłodnym plemniki nie są w stanie sforsować tej bariery (tylko przez ok. 2 dni płodne śluz staje się wystarczająco rzadki, by plemniki przez niego przeniknęły). Kolejne wyzwanie to odległość do pokonania – jedynie około 100 najsilniejszych jest w stanie odbyć mniej więcej 15-centymetrową podróż od szyjki macicy do jajowodu. Trwa ona kilka godzin.
Kiedy dojrzałe jajo zostaje uwolnione z jajnika, cienkie rzęski nabłonka jajowodu przesuwają je w dół. Żyje ono około jednej doby. W tym czasie musi do niego dotrzeć plemnik. On sam żyje dobę lub dwie, a czasem nawet 3 dni. Jeżeli więc przyszli rodzice współżyli trzy dni przed owulacją mają szansę począć potomka. Do zapłodnienia może więc dojść w ciągu 5 dni przed, w dniu jajeczkowania i 2 dni po nim.
Istnieje wiele ciekawych teorii co do tego, jak plemnik odnajduje drogę do komórki jajowej. Belgijscy uczeni sądzą, że kieruje się on... „węchem”. Twierdzą bowiem, że plemniki nie mogą się oprzeć zapachowi wydzielanemu przez jajo. Gdy już do niego dotrą, jeden z nich musi przeniknąć przez błonę komórki jajowej przed rywalami. Na szczycie jego główki znajduje się torebka z enzymami, zwana akrosomem. Pęka ona po kontakcie z powierzchnią jaja. Uwalniają się wówczas substancje rozpuszczające jego ochronną powłokę. Powstaje w niej „dziurka” na tyle duża, by wniknął do niej jeden zwycięski plemnik pomagający sobie w tym gwałtownymi ruchami. Okazał się szybszy i sprawniejszy od rywali i to on zapłodni komórkę jajową.
Przypuszczam ze zbawione dzieci gdy dostana nowe ciala nie stana sie od razu doroslymi, tylko beda dorastac. Podobnie starsi moze nie odmlodnieja od razu a beda mlodniec stopniowo. Ciekawe czy to beda zupelnie nowe ciala, czy transformacje starych cial.
Druga sprawa jaka mi sie nasunela, to jesli mamy byc niesmiertelni musimy byc niezniszczalni. Czlowieka mozna np. pokroic na kawalki, te kawalki rozjechac walcem, i niemozliwe zeby w takim stanie dalej zyl i funkcjonowal jako niesmiertelna plama. Albo co by sie stalo, gdyby wziasc oko niesmiertelnego ale zniszczalnego i pokroic je na kawalki, czy bedzie widzial kazdym kawalkiem? Niesmoertelnosc=niezniszczalnosc, a co za tym idzie podroze na slonce powinny byc mozliwe bez szkody na ciele.
Niesmiertelna/niezniszczalna egzystencja musialaby byc w innym wymiarze w ktorym inerakcje momiedzy stworzeniami i nowa rzeczywistoscia byly by calkiem inne.
Trojwymiarowy wszechswiat zdecydowanie odpada, zreszta w nim od ponad 13 miliardow lat panuje smierc.
Jakies pomysly na architekture nowego wszechswiata?
Niesmiertelne gatunki od dawna zamieszkuja nasza planete. Ale zaden nie jest niezniszczalny.
http://pl.wikipedia.org/wiki/Turritopsis_nutricula
Ellen White pisala, ze w wizji na nowej ziemi zerwala kwiat i sie ucieszyla bo ten kwiat nigdy nie zwiednie. Jesli kwiat zostal oderwany od korzenia a mimo to nigdy nie zwiednie, to by znaczylo ze nawet rozczlonkowani mozemy zyc dalej.
Ellen White pisala, ze w wizji na nowej ziemi zerwala kwiat i sie ucieszyla bo ten kwiat nigdy nie zwiednie. Jesli kwiat zostal oderwany od korzenia a mimo to nigdy nie zwiednie, to by znaczylo ze nawet rozczlonkowani mozemy zyc dalej.
Podejrzewam, ze bylo to bledne tlumaczenie. Ona zapewne wyrwala ten kwiat z korzeniem. Gyby bowiem zerwala kwiat, ktory nie zwiednie, to co stanie sie z korzeniem? Zgnije? Zniknie? Kwiat z niego odrosnie? To pierwsze jest niemozliwe, bo nie moze byc gnicia na nowej Ziemi. To ostatne jest tez nieprawdopodobne, bo gdybysmy tak zrywali te kwiaty, to wkrotce caly wszechswiat okryty bylby gruba warstwa nigdy nie wiednacych kwiatow. Bog by sie znowu wsciekl!
Aaaa, a co ze zwierzetami ktore beda sie zywic niesmiertelna roslinnoscia? Jak zoladek ma strawic niesmiertelna trawe? My zreszta tez bedziemy jedli niesmiertelne jablka, a jesli ulegna kwasom zoladkowym, to czy wyjdzie niesmiertelna kupa ktora nigdy sie nie rozlozy. Wkrotce caly wszechswiat bedzie... zakupiony.
Z tym jedzeniem to moze 100% przemiana materi nowych cial bylaby jakims rozwiazaniem na problem ewentualnych odchodow.
A co ze skorka od banana albo pomaranczy? Musi zgnic i sie rozlozyc, bo jaki inny z niej pozytek?
Bedziesz musial jesc ze skora. Nie bedzie pestycydow, wiec tak nawet bedzie zdrowo.
A orzechy? Przykladowo kokos, ktory ma twarda niejadalna skorupe. Jak bym sie uparl i czesto jadl te kokosy to tych skorup sie w koncu nazbiera, a przez cala wiecznosc ziemie zapelnia skorupy po orzechach. Musza zgnic i sie rozlozyc, czyli bedzie zgnilizna na nowej ziemi.
I ciekawe co bedzie jadl mrowkojad, ktory tylko owady potrafi jesc. Lwa jedzacego trawe moge sobie wyobrazic, ale u mrowkojada bedzie trzeba zaczac od nadania nowego imienia.
Nieśmiertelni nie muszą jeść,i tak nie umrą.
Niby ja, ale Adam i Ewa jedli, a tuz tuz po zbawieniu ma byc uczta Baranka.
Niby ja, ale Adam i Ewa jedli, a tuz tuz po zbawieniu ma byc uczta Baranka.
No właśnie,to w takim razie pierwsi ludzie nigdy nie byli
nieśmiertelni ,bo czy można jakiś okres życia nazwać nieśmiertelnością?
A po zbawieniu też nie wiadomo jak będzie,bo skoro nieśmiertelnym
można być pod pewnymi warunkami,to czy można to nazwać
nieśmiertelnością?
Jakoś to wszystko wskazuje na samsarę..wieczny proces śmierci i odradzania.
Może człowiek zle zrozumiał nieśmiertelność..?
Jakoś to wszystko wskazuje na samsarę..wieczny proces śmierci i odradzania.
Może człowiek zle zrozumiał nieśmiertelność..?
Do takich samych wnioskow i ja doszedlem.
Bardzo mozliwe, a wedlug apokalipsy w niebie juz jest 24 starcow. Jesli oni mogli sie zestarzec, to czemu my nie.
[quote="pafcio1"]Bardzo mozliwe, a wedlug apokalipsy w niebie juz jest 24 starcow. Jesli oni mogli sie zestarzec, to czemu my nie.[/quote
Może klimat niebiański sprzyja długowieczności:)
Tradycyjnie, nie moglo byc inaczej, wszystko zalezy od tlumaczenia. To mogli byc starcy, lub mogli byc starsi (zboru).
Tradycyjnie, nie moglo byc inaczej, wszystko zalezy od tlumaczenia. To mogli byc starcy, lub mogli byc starsi (zboru).
Chyba nie tylko od tłumaczenia.Jeśli w Biblii jest chociaż jedna
postać,która jest nieśmiertelna bez "terminu ważności"
to mogą być "starsi zboru"
"Przyczytuję" się tej emocjonującej dyskusji i zastanawiam, dokąd to ona zaprowadzi dyskutantów...moje myśli, to nie wasze myśli, Miłość, która przewyższa wszelkie poznanie, w domu Ojca jest mieszkań wiele i wiele innych info z Biblii, które wskazują na jałowość i bezzasadność poruszanych kwestii w obliczu faktów zawartych w tejże Biblii ( no chyba, że się je kwestionuje ) Sorry,ale jeżeli trzy osoby na forum chrześcijańskim skłaniają się na poważnie ku samsarze i czynią to swymi małymi, ograniczonymi i spaczonymi mózgami - nikogo nie obrażam - mój w 1/3 nie dorównuje Waszym, to uważam że dział filozofia, nie jest najlepszym miejscem tej dysputy. Herezje - owszem tak. Żeby było czadersko, proponuję otworzyć nowe tematy np. Jezus w Tybecie, Indiach i Nepalu albo Obce cywilizacje a proces Stworzenia...
San - my sobie po prostu zartujemy. Ty to naprawde bierzesz na powaznie? Osobicie uwazam, ze lepiej byc heretykiem z poczuciem humoru, niz ortodoksem bez. Nie wiem, czy pozostali dyskutanci sie ze mna zgodza, ale takze z naszych zartow mozna wysnuc powazne wnioski:
- Biblie bardzo czesto (jesli nie zawsze) trudno traktowac doslownie (co nie znaczy, ze nie nalezy jej traktowac powaznie).
- Reinkarnacja wydaje sie sprawiedliwszym systemem niz tradycyjna chrzescijanska dychotomia zbawienie-potepienie oraz apokastaza (znow nie oznacza to, ze koncepcja samsary nie ma problemow, albo ze jest prawdziwa).
- Tradycyjna dziewietnastowieczna teologia, w ktorej zakorzeniony jest adwentyzm jest po prostu archaiczna i trudna do obrony.
- Dodam jeszcze od siebie, ze Apokalipsa to jak dla mnie najmniej wartosciowa ksiega Biblii - wyglada na to, ze przez prawie 2,000 lat niczemu dobremu sie nie przysluzyla. Nie dziwi mnie, ze juz we wczsesnych wiekach byla to ksiega kontrowersyjna, i ze Luter (wraz z "Listem Jakuba") umiescil ja w sekcji apokryfow NT.
Wydaje mi sie ze apokalipsa w r. 19, 12-13 sama sobie przeczy: "Imie swoje mial wypisane, lecz nie znal go nikt, tylko on sam". Wbrew temu co pisze wszyscy beda je znac, bo Jan sam je podal.
"Przyczytuję" się tej emocjonującej dyskusji i zastanawiam, dokąd to ona zaprowadzi dyskutantów...moje myśli, to nie wasze myśli, Miłość, która przewyższa wszelkie poznanie, w domu Ojca jest mieszkań wiele i wiele innych info z Biblii, które wskazują na jałowość i bezzasadność poruszanych kwestii w obliczu faktów zawartych w tejże Biblii ( no chyba, że się je kwestionuje ) Sorry,ale jeżeli trzy osoby na forum chrześcijańskim skłaniają się na poważnie ku samsarze i czynią to swymi małymi, ograniczonymi i spaczonymi mózgami - nikogo nie obrażam - mój w 1/3 nie dorównuje Waszym, to uważam że dział filozofia, nie jest najlepszym miejscem tej dysputy. Herezje - owszem tak. Żeby było czadersko, proponuję otworzyć nowe tematy np. Jezus w Tybecie, Indiach i Nepalu albo Obce cywilizacje a proces Stworzenia...
San. ~Ja wierze, ze umiejetnosc abstrakcyjnego myslenia jaka posiada ludzkosc, vide - filozofia, zostala nam dana od Boga. stad wyciagam wniosek, ze mysl ludzka moze posunac sie tak daleko jak jej sie uda w poszukiwaniu odpowiedzi na Pytania. I nie ma sie co gniewac, ze jakies ludzkie swietosci moga zostac naruszone (np. Swiete Pisma). Jesli zdanie: Bod dal ludziom rozum aby dociekali Prawdy, jest prawdziwe to wynikanie logiczne: ludzkie dociekania nie obrazaja Boga - jest prawdziwe
Zastanawiam się co mam Ci odpowiedzieć San.Decyzję o przeniesieniu
moich postów pozostawiam administratorowi.
Ale..co zrobić z Bogiem,który chrześcijaninem raczej nie był,
wsławił się jako okrutnik ,że nawet niemowląt nie oszczędził-ST o tym
mówi.Dlatego myślę,że rozważania samsary czy apokastazy są
chrześcijańskim ukłonem w stronę Boga Biblii..
Pozdrawiam dnia Sob 19:45, 02 Mar 2013, w całości zmieniany 1 raz
San stwierdzil ze to forum jest chrzescijanskie, ja myslalem ze filozoficzne w takim razie prosze admina o sprostowanie w jedna lub druga strone.
Filozofia dla mnie to dociekanie prawdy jaka kolwiek by ona byla, przy takiej definicji filozof to ktos calkowicie bezstronny.
Oczywiscie wystepuje cos takiego jak filozofia religijna ale do czystej filozofii ma sie to tak jak dzem malinowy do swiezych malin, wyrob pochodny.
Wczoraj miałem w domu imprezę - moja lepsza - ale tylko odrobinkę - połowa obchodziła, jak co roku 18 - te urodziny ;D Przyszli goście, zjedli masę naleśników z cukrem miałkim ( jak śpiewał Czesław Wydrzycki, ps. Niemen ) - to dla ciała. A dla ducha odpaliłem forum i dałem do poczytania inkryminowane fragmenty. Jako ludzie światli, otwarci, tolerancyjni - można by rzec - zagubione w czasie twory renesansu, wśród których znaleźli się byli i niedoszli adwentyści, kontestujący katolicy i milczący językami zielonoświątkowcy - okazały się być ( te twory ) w rzeczywistości pozbawionymi humoru sztywniakami i dodatkowo paskudnymi ortodoksami, które nie pojęły jakże wysublimowanego i wcale nie ukrytego, jednoznacznego żartu...Na forum zaglądają z pewnością różni ludzie. Poszukujący Prawdy, wątpiący, ale oczekujący, że ktoś ich przekona, pokieruje intelektualnie, jak i widzący hipokryzję, fałsz, obłudę w swoich denominacjach...Dlatego wszystkim nam powinna przyświecać świadomość, że nie piszemy sami sobie, albo sobie a muzom, tylko to wszystko idzie dalej. I zostawia ślad. To forum jest szczególne i ma niezaprzeczalny potencjał, tylko że niewiele z tego wynika. Nie przybywa dyskutantów, tak na serio, to działają admin i oficerowie. Pytanie, dlaczego ? Nie wiem. Ale być może - podkreślam - BYĆ MOŻE - powodem jest właśnie niezrozumienie tych wyrafinowanych żartów, pojawiających się tu i ówdzie ? Można kontestować Biblię, historyczno-krytycznie wykazywać nieścisłości i błędy ale z drugiej strony, za tego krwiożerczego Boga ludzie dawali się na przestrzeni wieków przeżynać piłą, płonąć, jak pochodnia, być potrawą,
ponieść śmierć głodową, tudzież oddać życie na wiele innych sposobów. To są fakty. To się dzieje. No i to, co napisał Tarshish - jaki charakter ma to forum ? dnia Nie 9:02, 03 Mar 2013, w całości zmieniany 2 razy
W wiekszosci kosciolow mnostwo spraw sie przemilcza. Wciaz slyszy sie kazania oparte na tych samych cytatach, i wciaz wiekszosc fragmentow Biblii nie moze sie doczekac ani jednego kazania. Zadne forum nie jest dla wszystkich. Zaden watek nie jest dla wszystkich (sa np. takze na tym forum takie, w ktorych nigdy nie zabralem glosu). Oczywiscie, ze bez sensu jest pisanie "sobie a muzom". Nawet, kiedy sobie zartujemy, to powinno to miec sens.
Ludzie dawali sie zabijac za kada mozliwa do wyobrazenia wersje Boga. Kilkanascie lat temu kilka gleboko wierzacych osob opanowalo stery samolotow pasazerksich po to, aby uzyc je jako latajace bomby celem wyrzadzenia jak najwiekszych zniszczen. Wszystko w imie Boga, bo taka jest jego wola. Albo przynajmniej im sie tak wydawalo.
W milosci nie ma miejsca dla strachu, jak powiada Biblia. To, ze nie boimy sie tu rozmawiac otwarcie, swiadczy jak dla mnie, ze wobec Boga cechuje nas tu milosc, nie strach. Dla twoich pozbawionych poczucia humoru znajomych mam dobra wiadomosc - strach mozna przezwyciezyc.
Niedawno byly walentynki, i w jakims kraju zabili czlowieka za to ze je obchodzil, bo jest zakaz. Mozna by rzec ze oddal zycie za walentynki, ale co to zmienia?
Kiedy zaburza się poczucie szczęścia i bezpieczeństwa -
wizę świata,którą tworzymy wiarą ,to naturalnym następstwem
jest bunt i nie zadowolenie.Myślę też,że z tego powodu wychodzimy
poza naturę i tworzymy dla siebie świat duchowy,wewnętrzny,chciany.
Ale zamykanie oczu przed piaskiem nie oznacza,że go nie ma.
Sama jestem ciekawa jak można sklasyfikować chrześcijaństwo,
i co miałoby świadczyć o chrześcijańskim charakterze forum?
Niedawno byly walentynki, i w jakims kraju zabili czlowieka za to ze je obchodzil, bo jest zakaz. Mozna by rzec ze oddal zycie za walentynki, ale co to zmienia?
...a w jeszcze innym kraju zabili paru ludzi, bo chodzili po godzinie policyjnej. Można rzec, że oddali życie za godzinę policyjną ?!... Nie - złamali prawo, przez własną bezmyślność, niewiedzę czy głupotę. W przypadkach przeze mnie cytowanych był to niejednokrotnie w pełni świadomy wybór, wynikający z większego umiłowania życia niż śmierci np. pierwsi chrześcijanie,Waldensi, husyci, albigensi, prawosławni w ustaszowskiej Chorwacji...I wykluczam w tym miejscu skrajne przypadki- wysadzania się w powietrze islamistów, zbiorowe samobójstwa w Gujanie, czy też wciąż świeże szaleństwa Korescha, bo takiej ekspiacji nie oczekuje Bóg, a jedynie wykręcający Jego słowa człek. Trochę Pafcio pojechałeś demagogią, niestety...
Moi Drodzy. Krotko, ale (mam nadzieje) na temat.
Forum www.oczekiwanie.fora.pl jest miejscem na ktorym nie pozwala sie na wzajemne obrazanie - poza tym pozwala sie na wszystko (w ramach miedzynarodowego prawa karnego i cywilnego). I taki jest charakter tego forum i taka panuje tu atmosfera. Ktos chce pisac o wyzszosci jakiejs idei ponad inna (lub nawet wszystkie) - prosze bardzo, ale niech oczekuje wtedy konstruktywnych (lub niekonstruktywnych) pytan. Ktos twierdzi, ze woli Jezusa z Nazarethu nad Budde czy Konfucjusza? Ok, ale niech oczekuje, ze inni maja inne gusta. Ktos uwaza, ze Biblia jest od Boga? Ok, ale niech nie boi sie bronic tej tezy gdy padna trudne pytania. Ktos woli rozpisywac sie w dziale Filozofia? Ok, ale niech pozwoli innym na pisanie w dziale Muzyka.
Co do ilosci uczestnikow forum - czesto widze sporo gosci na forum. To, ze wola czytac niz pisac... sam nie wiem... moze pisac nie potrafia.
Co do tresci jakie sa na forum i ewentualnego zgorszenia. Prawdopodobnie nazwa forum jest troche mylaca. Gdyby tak nazwac je: www.zgorszenie.fora.pl to mielibysmy wiecej uzytkownikow jak rowniez mocherowe berety-hackery moglyby to forum hackerowac. Wtedy bylaby dopiera jazda.
A tak pozostajemy jedna z wysp na oceanie Sieci, gdzie (jak mawial Osiol ze Shreka) "wolnosc rzadzi".
I na koniec - ja rowniez bym chcial aby na wiekszosc waznych pytan byla tylko jedna odpowiedz. Rowniez bym chcial aby wiekszosc swietych tekstow mozna bylo interpretowac jednoznacznie, a filozofia nie byla potrzebna, bo prawda bylaby latwa do odnalezienia i zrozumienia. Tak jednak nie jest. I jesli Bog godzi sie na taka sytuacje to ja rowniez musze (nawet gdybym nie chcial). Pozdro dla wszystkich.
Niedawno byly walentynki, i w jakims kraju zabili czlowieka za to ze je obchodzil, bo jest zakaz. Mozna by rzec ze oddal zycie za walentynki, ale co to zmienia?
...a w jeszcze innym kraju zabili paru ludzi, bo chodzili po godzinie policyjnej. Można rzec, że oddali życie za godzinę policyjną ?!... Nie - złamali prawo, przez własną bezmyślność, niewiedzę czy głupotę. W przypadkach przeze mnie cytowanych był to niejednokrotnie w pełni świadomy wybór, wynikający z większego umiłowania życia niż śmierci np. pierwsi chrześcijanie,Waldensi, husyci, albigensi, prawosławni w ustaszowskiej Chorwacji...I wykluczam w tym miejscu skrajne przypadki- wysadzania się w powietrze islamistów, zbiorowe samobójstwa w Gujanie, czy też wciąż świeże szaleństwa Korescha, bo takiej ekspiacji nie oczekuje Bóg, a jedynie wykręcający Jego słowa człek. Trochę Pafcio pojechałeś demagogią, niestety...
San. A dlaczego uwazasz, ze umieranie za Boga Biblii jest ok, a umieranie w imie Allacha, czy obrona wolnosci czlowieka (Walentynki) juz nie? Nie rozumiem.
Niedawno byly walentynki, i w jakims kraju zabili czlowieka za to ze je obchodzil, bo jest zakaz. Mozna by rzec ze oddal zycie za walentynki, ale co to zmienia?
...a w jeszcze innym kraju zabili paru ludzi, bo chodzili po godzinie policyjnej. Można rzec, że oddali życie za godzinę policyjną ?!... Nie - złamali prawo, przez własną bezmyślność, niewiedzę czy głupotę. W przypadkach przeze mnie cytowanych był to niejednokrotnie w pełni świadomy wybór, wynikający z większego umiłowania życia niż śmierci np. pierwsi chrześcijanie,Waldensi, husyci, albigensi, prawosławni w ustaszowskiej Chorwacji...I wykluczam w tym miejscu skrajne przypadki- wysadzania się w powietrze islamistów, zbiorowe samobójstwa w Gujanie, czy też wciąż świeże szaleństwa Korescha, bo takiej ekspiacji nie oczekuje Bóg, a jedynie wykręcający Jego słowa człek. Trochę Pafcio pojechałeś demagogią, niestety...
San. A dlaczego uwazasz, ze umieranie za Boga Biblii jest ok, a umieranie w imie Allacha, czy obrona wolnosci czlowieka (Walentynki) juz nie? Nie rozumiem.
Myślałem, że wyżej jest co najmniej próba wyjaśnienia mojego punktu widzenia - ginący "za walentynki", czyni to w majestacie durnego, bo durnego, ale prawa. A durne prawo zawsze można starać się zmienić, aby już nikt nigdy "za walentynki" nie ginął. Ginący islamiści w WTC, to produkt, co jest powszechnie wiadome - wspomnianego wyżej, powykręcania treści Koranu. Wiesz o tym Ty, wiem i ja, bo mi imam z Sokółki w Kruszynianach mówił...Czy da się zestawiać ze sobą Husa i Bin Ladena ? Czas pokazał, że Hus miał rację, a saudyjski - o ironio - lekarz racji nie miał... dnia Nie 16:46, 03 Mar 2013, w całości zmieniany 1 raz
San. Szacunek.
A teraz troche dyskusji.
Czy da sie zestawic Husa z Bin Ladenem? Tego nie wiem. Historia jednak pokazuje, ze husyci zbrojnie wlaczyli o swoje (ich zdaniem) prawa i to samo robi Al- kai....
Husyci to byli swgo rodzaju terrorysci religijni zakliucajacy polityczno-religijny porzadek sredniowiecza.
Co fo Koranu - zauwaz, ze nie istnieje jednoznaczna interpretacja Jego (koranowych) tekstow - wiec moze Sokolkowe sa bledne.
No i pytanie: gdzie Hus mial racje? Jakis dowod? A nawet jesli mial to jedynie w kwestii wartosci wolnosciowych - w czym to forum bierze czynni udzial.
Ja nie rozumiem odpowiedzi Sana. W Rzymie chyba tez bylo prawo ze Bog to ten i tamten, a nie Jahwe, i tez zgineli bo zlamali prawo.
San. Szacunek.
A teraz troche dyskusji.
Czy da sie zestawic Husa z Bin Ladenem? Tego nie wiem. Historia jednak pokazuje, ze husyci zbrojnie wlaczyli o swoje (ich zdaniem) prawa i to samo robi Al- kai....
Husyci to byli swgo rodzaju terrorysci religijni zakliucajacy polityczno-religijny porzadek sredniowiecza.
Co fo Koranu - zauwaz, ze nie istnieje jednoznaczna interpretacja Jego (koranowych) tekstow - wiec moze Sokolkowe sa bledne.
No i pytanie: gdzie Hus mial racje? Jakis dowod? A nawet jesli mial to jedynie w kwestii wartosci wolnosciowych - w czym to forum bierze czynni udzial.
Mogłem wybrać bezpieczniej, a padło na Hustytów. Waldensi i Świadkowie budziliby mniej kontrowersji...Wszędzie są odpryski, Luter z Kalwinem też mają wiele za uszami, każdy kij ma dwa końce, jest awers i rewers, Koran ma wiele odcieni - wygląda, że terrorystyczny też i może być prawdziwy. Tylko, że pogodzony z faktami konstatuję, że w ten sposób każdą rację, pogląd i opinię można obalić, a tym samym osiągnięcie konsensusu uczynić awykonalnym. dnia Nie 19:56, 03 Mar 2013, w całości zmieniany 1 raz
Temida ma zasloniete oczy, co dla jednych oznacza sprawiedliwy sad. Bog ma otwarte oczy co dla innych oznacza sprawiedliwy sad. Ktore prawo zlamac jesli oba opowiadaja sie za sprawiedliwoscia? Oczywiscie prawo Temidy bo tak i kropka.
Pafcio i San. Sierzanci sie przekomazaja. Oficerowie milcza i sluchaja. I dobrze.
Panowie podoficerowie - wasza dyskusja jest inspirujaca.
A do sedna - San i Pafcio - kto z nas moze wykazac co jest prawda? Kiedys ja sam probowalem.
Pafcio i San. Sierzanci sie przekomazaja. Oficerowie milcza i sluchaja. I dobrze.
Panowie podoficerowie - wasza dyskusja jest inspirujaca.
A do sedna - San i Pafcio - kto z nas moze wykazac co jest prawda? Kiedys ja sam probowalem.
Tam zaraz - przekomarzają... z Pafciem ? Teologicznym Mózgiem ? Ja mogę jedynie nieśmiało próbować przedstawiać swoje racje. Tak szczerze, to mój porządek świata burzy świadomość istnienia gdzieś, w przestrzeni, jednej jedynej Prawdy i niemożność - póki co - jej udowodnienia. Uwarunkowania (narodowe, środowiskowe, intelektualne, rodzinne, kościelne itp.) stanowią skuteczną barierę. Dlatego w tej dyskusji przestaję dostrzegać inspirację - raczej bezsilność, taka jazda po rondzie - dokoła Macieju i zawsze do punktu wyjścia...
No tak. A na co liczyles?
No tak. A na co liczyles?
Że mnie przytulisz, pogłaszczesz, dasz rękaw, by się wypłakać i razem pójdziemy szukać Prawdy...Nie da się tak ?
A może powinien być na forum taki "rękaw płaczu",takie miejsce-temat,
gdzie można się przytulić,pogłaskać,wypłakać,pocieszyć.
Niestety tylko wirtualny..ale to zawsze coś.Człowiek potrzebuje
wiele czułości,mógłby w temacie zrobić się tłok

Na tym calym www.adwent.pl lans, lans i jeszcze raz lans. Tvp jedynka puscila film o Annie German - adwentystce. Zmarl slawny adwentysta. Slawny adwentysta bedzie w programie z udzialem Obamy. Slawny adwentysta przyjedzie 10 marca (Ted Wilson). Szukaja tych slaw jak porabani.
Na tym calym www.adwent.pl lans, lans i jeszcze raz lans. Tvp jedynka puscila film o Annie German - adwentystce. Zmarl slawny adwentysta. Slawny adwentysta bedzie w programie z udzialem Obamy. Slawny adwentysta przyjedzie 10 marca (Ted Wilson). Szukaja tych slaw jak porabani.
10/11

Na tym calym www.adwent.pl lans, lans i jeszcze raz lans. Tvp jedynka puscila film o Annie German - adwentystce. Zmarl slawny adwentysta. Slawny adwentysta bedzie w programie z udzialem Obamy. Slawny adwentysta przyjedzie 10 marca (Ted Wilson). Szukaja tych slaw jak porabani.
chcesz lepszy lans: www.adwentysci.waw.pl
Potraktuj to jako antyreklame
Ciekawe co ten Ted Wilson przez jedna niedziele zalatwi. Powie moze jedno kazanie, cos tam odpowie na pytania i z powrotem.
Cale duchowienstwo przyjezdza, wiec musi to byc wazne. Jesli ktos wczesniej zaplanowal na te date slub, chrzest, a moze i pogrzeb, bedzie musial zmienic.
Dla interesów instytucji,także kościelnych kreuje się osoby publiczne,
znane.Jest jakiś taki mechanizm w człowieku,że dla znanych-
ludzie łatwiej "tracą głowę"A to czysty marketing przecież.
Cale duchowienstwo przyjezdza, wiec musi to byc wazne. Jesli ktos wczesniej zaplanowal na te date slub, chrzest, a moze i pogrzeb, bedzie musial zmienic.

Dla interesów instytucji,także kościelnych kreuje się osoby publiczne,
znane.Jest jakiś taki mechanizm w człowieku,że dla znanych-
ludzie łatwiej "tracą głowę"A to czysty marketing przecież.
Pamietam jak swego czasu na zjezdzie KADS (akurat bylem delegatem) zaproponowano aby istytucje koscielne zareklamowaly sie. Jako oficjalny kierownik malenkiego Osrodka Wypoczynkowego w wilkasach porobilem troche zdjec Osrodka i zrobilem na papierze A1 gazetke. Wywieszono ja, obok innych w Seminarium w Podkowie w czasie Zjazdu Kosciola. Okazalo sie, ze jest jedna z lepszych.
w pewnym momencie zagadal do mnie niejaki Ryszard Jank. wtedy pracownik Zarzadu KADS i powiedzial, ze to nie moze byc prawda, i ze jestem Gebelsem KADS. Dzisiaj nazwalbym go z polska dickhead (lub diked jak zangielszczaja anglicy). Karoliku na moj brak marketingu obrazono mnie.
W KADS gdy ktos piardnie to robi sie z tego wielkie halo, wydaje ksiazki, tworzy reklame. Wszystko aby zdfobyc klienta. Ale zapytaj pierwszego z brzegu pastora jakie sa dowody historyczne na istnienie Jezusa z Nazaretu? Albo raczej nie pytaj, bo wiekszosc nie ma zielonego pojecia.
Na adwentyści.waw.pl natknąłem się na wypowiedź wpływowego pastora dla TV. Dziwna wypowiedź...Przez lata w niemal każdym słuchanym przeze mnie kazaniu padały frazy o zbliżającym się powrocie Pana. Tuż, tuż, niebawem, znaki czasu, ręce w górę, co tam nowy samochód, alleluja, amen...Kościół Prawdy, ostatków i paruzji w jednym, ustami pana pastora zaczyna się martwić o to, że kasy latoś za mało wpadnie do trzosika...A gdzie panie Andrzeju wiara, że Pan da zaopatrzenie ?, gdzie pewność, że to się stanie ? skąd obawa, że bez kasy będzie dramat ? Troska okraszony nutą hipokryzji... Wg mnie, dla zachowania pozorów tudzież przyzwoitości powinien w ogóle nie zabierać głosu. Zwłaszcza w kontekście 10-ciny...Tak to widzę swemi zmęczonemi oczy...
Na adwentyści.waw.pl natknąłem się na wypowiedź wpływowego pastora dla TV. Dziwna wypowiedź...Przez lata w niemal każdym słuchanym przeze mnie kazaniu padały frazy o zbliżającym się powrocie Pana. Tuż, tuż, niebawem, znaki czasu, ręce w górę, co tam nowy samochód, alleluja, amen...Kościół Prawdy, ostatków i paruzji w jednym, ustami pana pastora zaczyna się martwić o to, że kasy latoś za mało wpadnie do trzosika...A gdzie panie Andrzeju wiara, że Pan da zaopatrzenie ?, gdzie pewność, że to się stanie ? skąd obawa, że bez kasy będzie dramat ? Troska okraszony nutą hipokryzji... Wg mnie, dla zachowania pozorów tudzież przyzwoitości powinien w ogóle nie zabierać głosu. Zwłaszcza w kontekście 10-ciny...Tak to widzę swemi zmęczonemi oczy...
Mialem mieszkanie w Gizycku (wlasne). Jako pastor mieszkalem w osrodku koscielnym nieopodal Gizycka. To mieszkanie odstepowalem za darmo pewnemu chorazemu z zona i dzieckiem - jako dobry adwentysta. Pewnego dnia chorazy dostal mieszkanie. Moja chata, jako pustostan sluzyla na lekcje religii, ktore prowadzilem,a ktore szkola panstwowa akceptowala, ale nie chciala placic mi ani grosza, bo niby nie w salce. - ja na to fcuk off i zajecia trwaly dalej.
W miedzyczasie stwierdzilem, ze moja ewangelizacja jest strasznie ograniczona przez kiepski transport. Pomyslelismy z zona, ze moze warto sprzedac mieszkanie i kupic dobry samochod do ewangelizacji. Nie bylismy pewni. Zapytalismy starszych co robic? Jeden z nich - uwczesny przewodniczacy jednej z trzech glownych istytucji koscielnych powiedzial: cytuje:" nie sprzedawajcie, kto wie gdzie bedziecie mieszkac na stare lata". Gdybym siedzial na krzesle to bym upadl. Co?!?!?!?!!?!?!?!? Jakie stare lata?!?!?!?!?!!? Przeciez Chrystus przyjdzie za rok moze dwa!!!! Tak przynajmniej wszedzie KADS glosil.
Na adwentyści.waw.pl natknąłem się na wypowiedź wpływowego pastora dla TV. Dziwna wypowiedź...Przez lata w niemal każdym słuchanym przeze mnie kazaniu padały frazy o zbliżającym się powrocie Pana. Tuż, tuż, niebawem, znaki czasu, ręce w górę, co tam nowy samochód, alleluja, amen...Kościół Prawdy, ostatków i paruzji w jednym, ustami pana pastora zaczyna się martwić o to, że kasy latoś za mało wpadnie do trzosika...A gdzie panie Andrzeju wiara, że Pan da zaopatrzenie ?, gdzie pewność, że to się stanie ? skąd obawa, że bez kasy będzie dramat ? Troska okraszony nutą hipokryzji... Wg mnie, dla zachowania pozorów tudzież przyzwoitości powinien w ogóle nie zabierać głosu. Zwłaszcza w kontekście 10-ciny...Tak to widzę swemi zmęczonemi oczy...
Mialem mieszkanie w Gizycku (wlasne). Jako pastor mieszkalem w osrodku koscielnym nieopodal Gizycka. To mieszkanie odstepowalem za darmo pewnemu chorazemu z zona i dzieckiem - jako dobry adwentysta. Pewnego dnia chorazy dostal mieszkanie. Moja chata, jako pustostan sluzyla na lekcje religii, ktore prowadzilem,a ktore szkola panstwowa akceptowala, ale nie chciala placic mi ani grosza, bo niby nie w salce. - ja na to fcuk off i zajecia trwaly dalej.
W miedzyczasie stwierdzilem, ze moja ewangelizacja jest strasznie ograniczona przez kiepski transport. Pomyslelismy z zona, ze moze warto sprzedac mieszkanie i kupic dobry samochod do ewangelizacji. Nie bylismy pewni. Zapytalismy starszych co robic? Jeden z nich - uwczesny przewodniczacy jednej z trzech glownych istytucji koscielnych powiedzial: cytuje:" nie sprzedawajcie, kto wie gdzie bedziecie mieszkac na stare lata". Gdybym siedzial na krzesle to bym upadl. Co?!?!?!?!!?!?!?!? Jakie stare lata?!?!?!?!?!!? Przeciez Chrystus przyjdzie za rok moze dwa!!!! Tak przynajmniej wszedzie KADS glosil.
Za niejakim

Na tej samej stronie pisze że KADS w Czechach będzie otrzymywać przez następne 30 lat 1,5 miliona dolarów rocznie. Z jednej strony forsa przez 30 lat, a z drugiej kościół który głosi że Jezus jest tuż u drzwi. To po co im te pieniądze? Bo jakby Jezus jednak nie wrócił w przeciągu 30 lat, przydadzą się na nowe książki i ulotki że Jezus szybko wróci.
Na tej samej stronie pisze że KADS w Czechach będzie otrzymywać przez następne 30 lat 1,5 miliona dolarów rocznie. Z jednej strony forsa przez 30 lat, a z drugiej kościół który głosi że Jezus jest tuż u drzwi. To po co im te pieniądze? Bo jakby Jezus jednak nie wrócił w przeciągu 30 lat, przydadzą się na nowe książki i ulotki że Jezus szybko wróci.
Pafcio - uspokój się

Na tym calym www.adwent.pl lans, lans i jeszcze raz lans. Tvp jedynka puscila film o Annie German - adwentystce. Zmarl slawny adwentysta. Slawny adwentysta bedzie w programie z udzialem Obamy. Slawny adwentysta przyjedzie 10 marca (Ted Wilson). Szukaja tych slaw jak porabani.
Jaki, znowu, lans ?
Film o Annie German ma bardzo mało wspólnego z KADS. Anna German znana jest przede wszystkim w b.ZSRR oraz w Polsce jako wspaniała piosenkarka, a nie jako wyznawczyni " siedmiu adwentystów któregoś tam dnia" [Alternetywy 4]. Prawie nikt w Polsce nie kojarzył A. German z KADS.
Co do T.Wilsona, który przebywa w Polsce.... To bardzo dobrze, że mówi się w publikatorach o Jego wizycie w moim kraju. Bowiem adeesów w Polsce jest ok. 4500. Dobrze więc się stało, że wizyta szefa Światowego KADS pokazuje, że na świecie jest to kilkumilionowa populacja protestancka.
A o tym lansie, to mnie się wydaje, że piszesz, San, z tzw. obowiązku negatywnego "dopieprzenia" adwentystom.
Przykre......
Na tym calym www.adwent.pl lans, lans i jeszcze raz lans. Tvp jedynka puscila film o Annie German - adwentystce. Zmarl slawny adwentysta. Slawny adwentysta bedzie w programie z udzialem Obamy. Slawny adwentysta przyjedzie 10 marca (Ted Wilson). Szukaja tych slaw jak porabani.
Jaki, znowu, lans ?
Film o Annie German ma bardzo mało wspólnego z KADS. Anna German znana jest przede wszystkim w b.ZSRR oraz w Polsce jako wspaniała piosenkarka, a nie jako wyznawczyni " siedmiu adwentystów któregoś tam dnia" [Alternetywy 4]. Prawie nikt w Polsce nie kojarzył A. German z KADS.
Co do T.Wilsona, który przebywa w Polsce.... To bardzo dobrze, że mówi się w publikatorach o Jego wizycie w moim kraju. Bowiem adeesów w Polsce jest ok. 4500. Dobrze więc się stało, że wizyta szefa Światowego KADS pokazuje, że na świecie jest to kilkumilionowa populacja protestancka.
A o tym lansie, to mnie się wydaje, że piszesz, San, z tzw. obowiązku negatywnego "dopieprzenia" adwentystom.
Przykre......
O lansie, to pisał Pafcio a nie ja - to po pierwsze. Po drugie. Uczynił to ów Pafcio w sposób, który mnie rozśmieszył. Mam takie prymitywne poczucie humoru, że bawią mnie takie teksty. Po trzecie. Żadnemu adwenytście nie dopieprzam, bo nie widzę powodu, a że dzieją sie w KADS rzeczy, które nie licują z chrześcijaństwem, to jest aż nazbyt oczywiste. I o tym (głownie o hipokryzji) spłodziłem parę zdan. Ja adeesów nie atakuję - jeżeli już, to system, w którym Ty najwyraźniej nie dostrzegasz nic gorszącego. I masz do tego prawo. Takie samo jak ja do nieco innego spojrzenia.
Jak już San piszesz o jakimś SYSTEMIE ( dla mnie to jest słowo-wytryszek), to jaki niby jest ten system ? Znasz jakąkolwiek organizację bez istnienia systemu ?
Jak już San piszesz o jakimś SYSTEMIE ( dla mnie to jest słowo-wytryszek), to jaki niby jest ten system ? Znasz jakąkolwiek organizację bez istnienia systemu ?
Fakt - głupio napisałem. Nie system, a ludzie systemu. OK ?
Jak już San piszesz o jakimś SYSTEMIE ( dla mnie to jest słowo-wytryszek), to jaki niby jest ten system ? Znasz jakąkolwiek organizację bez istnienia systemu ?
Fakt - głupio napisałem. Nie system, a ludzie systemu. OK ?
Pewnie, że lepiej. A stare przysłowie chrześcijańskie mówi: ludzie już są tacy, że grabie grabią zawsze do siebie.
Otoz uwazam, ze system mozna rozumiec conajmniej dwojako.
1. System jako sposob prowadzenia (badan, organizacji, system nerwowy, itp) pomagajacy jego kreatorom w osiagnieciu wytyczonych celow.
2. System (i to chyba mial na mysli San) jako zespol zaleznosci, ktore prowadzic moga do zniewolenia jego (systemu) kreatorow.
w pierwszym przypadku "system" sluzy do czegos lub czemus. w drugim - sluzy sie systemowi.
Otoz uwazam, ze system mozna rozumiec conajmniej dwojako.
1. System jako sposob prowadzenia (badan, organizacji, system nerwowy, itp) pomagajacy jego kreatorom w osiagnieciu wytyczonych celow.
2. System (i to chyba mial na mysli San) jako zespol zaleznosci, ktore prowadzic moga do zniewolenia jego (systemu) kreatorow.
w pierwszym przypadku "system" sluzy do czegos lub czemus. w drugim - sluzy sie systemowi.
Ja bym nie przesadzał z tym zniewoleniem. W momencie, kiedy czujesz, że system Cię zniewala, możesz go opuścić i funkcjonowac poza nim.
Chyba, ze proces uzależnienia od systemu porobił takie spusztoszenie w życiu osobistym, że nie można bez niego funkcjonować.
Zniewolenie nie musi oznaczac uzaleznienia. System komunistyczny zniewalal choc niekoniecznie uzaleznial.
System komunistyczny z pewnoscia ograniczal ale zniewolenie (przynajmniej w polskiej rzeczywistosci) skonczylo sie ze smiercia Stalina. Systemy religijne z kolei czesto uzalezniaja ale w dzisiejszych czasach rzadko zniewalaja.
wniosek: systemy niebezpieczne sa jak mawial mistrz Yoda
W Nowym Jeruzalem będzie 12 bram, i żeby wejść do środka trzeba niestety przejść przez bramę (Obj. 22,14).
Założyłem sobie że wszystkich zbawionych będzie jeden miliard, 1 000 000 000. Jeśli przez każdą bramę co sekundę będzie przechodziła jedna osoba, to w sekundę wejdzie 12 osób, w minutę 720, w godzinę 43200, na dzień 1036800. Ten miliard dzielony przez przepustowość w ciągu jednego dnia, to daje w zaokrągleniu 964 dni aby wszyscy weszli. Blisko 2,5 roku zajmie aż wszyscy wejdą.
To wszystko oczywiście w teorii :p
Jeśli wszyscy się popłaczą ze szczęścia, a jest powiedziane że Bóg otrze wszelką łzę z oczu ich, to jeśli będzie ocierał jedną łzę co sekundę, to zajmie mu 60 łez na minutę, 3600 na godzinę, 86400 na dzień. Żeby otrzeć 1 000 000 000 łez Bóg będzie potrzebował 11574 dni, czyli około 32 lata.
Tyle teoria :p
Tysiącletnie królestwo, a w nim dajmy na to miliard zbawionych. Zakładam że każdy będzie miał coś do powiedzenia, zapytania itp. Jak sam kościół podaje, będzie to czas kiedy poznamy odpowiedzi na wszystkie dręczące nas pytania. Tysiąc lat (licząc 365 dni za rok) to jest 365000 dni, 8760000 godzin, 525 600 000 minut, czyli około pół miliarda minut. Wychodzi pół miliarda minut na miliard zbawionych, czyli każdy zbawiony będzie miał pół minuty na zadanie pytania i usłyszenie odpowiedzi.
To już nie teoria a fakty.
Tak to jest jak literalnie traktujemy duchowe teksty.

Jak złote półki na złote korony przeszły bez uwag, to wszystko przejdzie :p ani literalne ani duchowe przyjście mi już się nie zgadza.
Znalazłem cytat Ellen White w książce "Wydarzenia czasów końca", o tym że Jezus osobiście każdemu będzie nakładał koronę na głowę. Poprosi anioła, anioł mu ją poda i dopiero nałoży. Sytuacja podobna co do ocierania łez, jeśli Jezus będzie nakładał jedną koronę na sekundę to 32 lata mu to zajmie w najlepszym przypadku. A w rzeczywistości to jak się skończy tysiącletnie królestwo nastanie tysiącletnie nakładanie koron. Później dopiero sfrunie z nieba Nowe Jeruzalem i 2,5 roku pakowania się do niego.
Ile tak właściwie Nowe Jeruzalem ma wspólnego ze starym Jeruzalem? Otóż prawdopodobnie kompletnie nic :p
Ile tak właściwie Nowe Jeruzalem ma wspólnego ze starym Jeruzalem? Otóż prawdopodobnie kompletnie nic :p
Nazwa jest wspolna

Wrócę jeszcze do wcześniejszych wpisów, że coś będzie się ciągnęło latami a innym razem będzie pół minuty na rozmowę z Panem Bogiem. Możliwe że czas będzie płynął inaczej, a w niebie raczej nie spodziewam się ujrzeć kalendarza ani zegara. Jak sobie ludzie siądą na trawę to będą w stanie długo siedzieć w oczekiwaniu na swoją kolejkę, a jak zajdzie potrzeba to w pół minuty powiedzą tyle co w godzinę. To będzie magiczny czas pełen cudów, wszystko możliwe. Jezus będzie nakładał korony jak maszyna, bach bach na głowę jedna za drugą, a wszyscy będą cierpliwie czekali i nikt nikogo nie będzie poganiał.