teodycea
Katalog znalezionych frazagniusza serwis - literatura w sieci, proza, feminizm, gender, queer ...
taki przedmiot uniwersytecki na KUL-u
Pozwole sobie wkleic tutaj post Kazimierza Smolki z adwentfree. Bardzo interesujaca obrona Boga. Co o tym myslicie?
"Rzeczywi¶cie, jest to zazwyczaj jeden z najciê¿szych argumentów ludzi, w±tpi±cych w istnienie Boga.
Przyznam szczerze, ¿e wielokrotnie sam zadawa³em wiele pytañ w tym temacie, poniewa¿ to jest jedna z rzeczy, które powoduj± u mnie emocjonalne cierpienie i logiczny dysonans (patrz „S±d nad Bogiem”)
Zanim jednak odniosê siê do pytania, to jeszcze raz stanê w obronie lxxa, którego pytania wywo³uj± tu ró¿ne reakcje, od zdziwienia, poprzez irytacje, a¿ do pogardy.
Chcê wam powiedzieæ jedn± bardzo wa¿n± rzecz. Uwa¿am, ¿e zadawanie pytañ w ka¿dej dziedzinie, jest bardzo wa¿nym czynnikiem rozwoju i poznawania prawdy.
Poniewa¿ nigdy nie mo¿na uzyskaæ odpowiedzi bez poprzedzaj±cego go pytania. A wiêc nie ma odpowiedzi bez pytañ. Zwróæcie uwagê, ¿e nawet na tym forum, dowiedzieli¶my siê o wielu rzeczach tylko dziêki temu, ¿e kto¶ zacz±³ zadawaæ pytania. Tak wiêc nie bójmy siê pytañ, poniewa¿ pytania prowadz± nas do poznania prawdy.
Zauwa¿cie, ¿e we wszystkich denominacjach (szczególnie chrze¶cijañskich), zadawanie pytañ nie jest mile widziane. To ¶wiadczy tylko tym, ¿e dalekie s± one od wolno¶ci w my¶leniu i otwarciu na uniwersaln± prawdê, poniewa¿ bazuj± na ugruntowanych przez religijnych przywódców „jedynie s³usznych” doktrynach. Jestem przekonany ¿e Pan Bóg daleki jest od takiej postawy i ¿e oczekuje, aby zadawaæ mu pytania. Poniewa¿ prawda pytañ siê nie boi, przeciwnie niecierpliwie oczekuje a¿ kto¶ je w koñcu postawi, bo tylko dziêki temu mo¿e zostaæ odkryta!
Dlatego trochê dziwi± mnie sekciarskie argumenty, które mówi±: „ty masz nie my¶leæ, ty masz wierzyæ bez zadawania pytañ!”
A wiêc spróbujmy zmierzyæ siê z pytaniem: Dlaczego istnieje z³o?
Jak zauwa¿y³em, w twojej wypowiedzi pojawi³y siê dwa rodzaje z³a. Jest to z³o moralne i z³o naturalne.
Je¿eli chodzi o z³o moralne (a w tym mieszcz± siê nie tylko nasze grzechy ale przede wszystkim z³o jakie ludzie wyrz±dzaj± innym ludziom), to wiêkszo¶æ teologów próbuje wykazaæ, ¿e Pan Bóg nie jest za nie odpowiedzialny, poniewa¿ istnieje ono z powodu niew³a¶ciwego korzystania przez ludzi z darowanej przez Boga wolnej woli.
Skoro Pan Bóg uczyni³ ludzi istotami wolnymi, to nie mo¿e ingerowaæ, nawet, kiedy ci wybieraj± z³o, poniewa¿ wtedy pogwa³ci³by ich wolno¶æ. Oczywi¶cie mo¿na zapytaæ, dlaczego Pan Bóg stworzy³ tak niedoskona³e istoty, które bardziej sk³aniaj± siê do wybierania z³a ni¿ dobra. Albo, skoro jest wszechwiedz±cy, a wiêc wiedzia³, ¿e szatan i ludzie wybior± z³o, to dlaczego ich stworzy³? Albo, skoro ju¿ ich stworzy³, a jest wszechmocny, to dlaczego nie chroni niewinnie krzywdzonych ludzi przez tych którzy z³o wybieraj±? I tak np. Dlaczego pozwoli³ (i nadal pozwala) na niewyobra¿alne zbrodnie, których lepiej tu nie opisywaæ?
To s± bardzo trudne pytania i od razu powiem, wbrew temu co mówi± teolodzy, ¿e nie ma na te pytania zadowalaj±cych odpowiedzi (oczywi¶cie za pomoc± Biblii by³oby mi ³atwiej odpowiedzieæ, ale uczciwo¶æ wymaga, aby nie pos³ugiwaæ siê argumentami Biblijnymi, w stosunku do osób, dla których nie jest ona ostatecznym, niepodwa¿alnym autorytetem).
Moja odpowied¼ jest taka. Zgadzam siê, ¿e z³o moralne istnieje z powodu niew³a¶ciwego korzystania przez ludzi z darowanej przez Boga cz³owiekowi wolnej woli. Ale uwa¿am, ¿e ostatecznie to Pan Bóg jest za nie odpowiedzialny, chocia¿ sprawcami s± ludzie i szatan. Ale to Pan Bóg i tak jest praprzyczyn± wszystkich rzeczy. (Zreszt± Pan Bóg sam to potwierdza, przyjmuj±c na siebie odpowiedzialno¶æ.)
Jeszcze gorzej ma siê rzecz ze z³em naturalnym tj. trzêsienia ziemi, tsunami, po¿ary, powodzie choroby, cierpienia w wyniku wad genetycznych itd., w wyniku których, gin± i cierpi± miliony ludzi, w tym niewinne dzieci.
Jako¶ do mnie argument, ¿e z³o naturalne jest konsekwencj± z³a moralnego (czyli, ¿e grzech ludzi przeszed³ tak¿e na ca³± naturê ziemi), do mnie nie przemawia( chocia¿ jest mo¿liwym wyt³umaczeniem!), poniewa¿ musieliby¶my przyj±æ ¿e przeszed³ on tak¿e na ca³y widzialny wszech¶wiat (z powodu dostrzegalnych w kosmosie katastrof opisanych wcze¶niej), a jak wiemy przekleñstwo dotyczy tylko ziemi. (No chyba ¿e, w taki sam sposób grzech zbuntowanych istot anielskich przeszed³ na ca³± naturê kosmosu?)
Nie zadowala mnie te¿ obietnica, ¿e w przysz³ym ¿yciu Pan Bóg wynagrodzi ludziom niewinnie cierpi±cym a z³oczyñcom odp³aci.
Nie do koñca równie¿ mogê siê pogodziæ z argumentem, ¿e ziemia jest tak± aren± dla mieszkañców innych ¶wiatów, na której wszyscy mog± zobaczyæ, jakie skutki przynosi wybieranie z³a przez istoty obdarzone woln± wol±. Musieliby¶my wtedy przyj±æ, ¿e Pan Bóg u¿y³ nas, jako króliki do¶wiadczalne. Nie by³o to potrzebne przecie¿ Jemu, poniewa¿ jako wszechwiedz±cy i tak wiedzia³ co przyniesie z³o. Czy w takim razie by³o to potrzebne innym istotom? Wielu s±dzi ¿e tak. Ja jednak mam pewne w±tpliwo¶ci, poniewa¿:
Skoro, jako istoty obdarzone woln± wol±, ¿y³y przez tysi±ce (a mo¿e miliony!) lat bez grzechu i nie wybiera³y z³a, to znaczy ¿e w przesz³o¶ci wcale nie potrzebowa³y zobaczyæ, jakie s± skutki wyboru z³a, aby z³a nie wybieraæ. Dlaczego potrzebowali by zobaczyæ je w przysz³o¶ci? I znów musieliby¶my przyj±æ, ¿e Pan Bóg zrobi³ to tak na wszelki wypadek, jako zabezpieczenie (czyt. straszak).
Nie podejmujê siê odpowiedzieæ na te pytania, a to dlatego, ¿e mam za ma³o danych oraz dlatego ¿e moja perspektywa postrzegania jest malusieñka w porównaniu z perspektyw± postrzegania przez Boga.
Jakkolwiek nie rozumiemy, dlaczego Pan Bóg dopuszcza z³o, to jednak samo jego istnienie nie mo¿e byæ dowodem na nieistnienie Boga, poniewa¿ nie znamy przyczyny, dla której Bóg do niego dopuszcza.
Byæ mo¿e faktycznie, z³o jakiego teraz jako ludzi do¶wiadczamy, by³o nieuniknione, a z perspektywy wieczno¶ci, stanie siê niewiele znacz±ce, w porównaniu z tym co Bóg przygotowa³ dla zbawionych.
Czê¶ciowo pomaga mi przyk³ad rodziców, którzy dopuszczaj± do cierpienia swojego dziecka (sam to prze¿y³em), poniewa¿ wiedz±, ¿e jest to jedyna droga, aby uratowaæ mu ¿ycie (np. bolesny zabieg operacyjny).
Wiem jedno. Nigdy nie pogodzê siê ze z³em, w ¿adnej jego postaci i zawsze bêdê przeciw niemu stawa³. Z pewno¶ci± zadam jeszcze Bogu wiele pytañ w tej sprawie. Ale uwa¿am, ¿e obwinianie czy zw±tpienie w Boga z tego powodu, mo¿e okazaæ siê sprytn± broni± diab³a chc±cego zniszczyæ nasz± wiarê w Boga. Dlatego zalecam sobie i innym, ostro¿no¶æ w os±dzaniu Pana Boga w tej kwestii.
Nie oznacza to, ¿e nie wolno nam zadawaæ pytañ, bo paradoksalnie, sam fakt, ¿e jako ludzie, zadajemy te pytania, mo¿e w³a¶nie dowodziæ istnienia Boga a nie odwrotnie!
Bo sk±d pochodz± te pytania, czy¿ nie z pragnienia dobra, czy¿ nie z wra¿liwo¶ci na ludzkie cierpienie? Sk±d bior± siê takie uczucia w naszych duszach? Czy nie pochodz± one ze ¼ród³a wszelkiego dobra? Ja osobi¶cie czujê, ¿e ta w³a¶nie wra¿liwo¶æ na z³o, na cierpienie innych ludzi, to pragnienie dobra, mi³o¶ci i pokoju jakie mam (a my¶lê, ¿e i wy macie!) w sercu, dane jest mi w³a¶nie od Boga, poniewa¿ czujê, ¿e takie same s± Jego pragnienia. Wyczuwam Jego dobro w sobie, bo kiedy p³aczê, widz±c umieraj±ce w cierpieniach dziecko, to czujê, ¿e On p³acze razem ze mn±. Nie rozumiem, dlaczego nie interweniuje, ale wiem, ¿e cierpi jeszcze bardziej ni¿ ja. I to przekonuje mnie do Jego istnienia.
Nauczy³em siê jednego w ¿yciu. Nie dokonuj ostatecznej oceny na pocz±tku spraw, ale na koñcu. I tego siê trzymam."
Szkoda, ze ten czlowiek nie udziela sie na naszym forum. A moze go tak zaprosic?
i tu kolejny post brata Smolki:
Skoro nie mo¿na (na razie) korzystaæ z Biblii aby udowodniæ istnienie Boga, to my¶lê ¿e na pocz±tek nale¿y:
1. Przyjrzeæ siê wszystkiemu co istnieje i odpowiedzieæ sobie na pytanie czy to wszystko co nas otacza to zbiór przypadkowo u³o¿onych atomów, moleku³ i komórek czy te¿ jest to jaki¶ Inteligentny projekt.
2. Je¿eli to drugie, to oznacza, ¿e stoi za tym jaka¶ WIELKA inteligencja, która uczyni³a to wszystko, ³±cznie z nami.
3. Poddaæ Biblie krytycznej analizie, aby sprawdziæ czy jest pochodzenia Boskiego, czy ludzkiego i przyj±æ do wiadomo¶ci konsekwencje wyniku tego sprawdzenia.
Je¿eli chodzi o punkt pierwszy i drugi , to przeanalizowa³em tony materia³u zarówno zwolenników jak i przeciwników Stworzenia. I z tych materia³ów wydaje siê, ¿e na dzieñ dzisiejszy, nie mo¿na naukowo, jednoznacznie udowodniæ ¿e Bóg istnieje, ALE, ALE ...nie mo¿na te¿ naukowo, jednoznacznie udowodniæ ¿e Boga nie ma!
Tak wiêc z naukowego punktu widzenia jest 50% na 50%.
Ja jednak s±dzê, ¿e ka¿dy indywidualnie swoim rozumem powinien rozs±dziæ tê kwestiê a nie opieraæ siê na zdaniu innych, choæby najbardziej uczonych, tym bardziej ¿e uczeni do badañ i obserwacji do³±czaj± swoj± hipotezê. A hipoteza nie jest ¿adnym obiektywnym dowodem naukowym.
W moich osobistych rozwa¿aniach zauwa¿y³em, ¿e wszystko ma swoj± praprzyczynê. I to zarówno materia o¿ywiona jak i nieo¿ywiona. Np. ja zaistnia³em za przyczyn± mojego ojca (i matki oczywi¶cie ), mój ojciec za przyczyn± swojego ojca a mojego dziadka itd. Gdzie¶ ten ³añcuch ma swój pocz±tek. I kim lub czym by nie by³ ten pocz±tek to ja nazywam go Praprzyczyn± mojego istnienia.
Nawi±¿ê teraz do tego zegarka o którym pisa³ Czes³aw. Faktycznie istniej± takie zegarki. Np. organizmy ¿ywe lub nawet pojedyncze jego organy. Ale nawet jak by¶my wziêli do rêki prawdziwy szwajcarski zegarek (który jest nieporównanie bardziej prymitywny ni¿ organizmy ¿ywe) i zajrzeli do ¶rodka, to chyba nikomu z nas nie przysz³oby do g³owy, ¿e powsta³ samoistnie. Wrêcz przeciwnie. Patrz±c na wszystkie rzeczy zbudowane przez ludzi (np. komputery) oczywistym dla nas jest fakt, ¿e KTO¦ je wykona³.
Ja w taki w³a¶nie sposób postrzegam materiê o¿ywion± i nieo¿ywion±. Widzê, ¿e za nimi kryje siê ich konstruktor. Dlatego dobrze jest przygl±daæ siê przyrodzie, zadawaæ pytania i wyci±gaæ wnioski. Proponujê ci lxx zrobiæ takie do¶wiadczenie. Usi±d¼ i przyjrzyj siê swoim d³oniom, poobracaj nimi, poruszaj palcami, a spójrz w lustrze w swoje oczy i zadaj sobie pytanie: -Czy mo¿liwe jest ¿e jestem tylko wytworem ewolucji, zbiorem pierwiastków przypadkowo u³o¿onych w mój organizm?
My¶lê ¿e odpowied¼ KTO¦ umie¶ci³ ju¿ w naszym wnêtrzu. Bo tak jak ka¿dy producent zostawia swoje logo na produkcie, tak samo i na ka¿dym atomie materii o¿ywionej i nieo¿ywionej kto¶ pozostawi³ swoje logo (np. DNA). Chodzi tylko o to, aby je odczytaæ.
Ja osobi¶cie odpowiedzia³em sobie na to na pierwsze i drugie pytanie twierdz±co.(w du¿ym stopniu przyczyni³o siê do tego moje zainteresowanie astronomi±).
Nie chcê przytaczaæ tu tysiêcy argumentów kreacjonistów i ewolucjonistów (jestem ju¿ tym zmêczony). Sam mo¿esz przeanalizowaæ te materia³y. S± ogólno dostêpne w Internecie. Je¿eli jeste¶ gotowy to mo¿emy przej¶æ do trzeciego punktu. On w³a¶nie mo¿e odpowiedzieæ na wiêkszo¶æ twoich pytañ, choæ wiele tych odpowiedzi mo¿e byæ zaskakuj±ca dla wszystkich!
szkoda, ze wzdryga sie przed dyskusja na naszym forum. Kaziu, czekamy na ciebie!!!!

Fakt !
Nie zna³em Kazika od tej strony!
Ca³kiem nieg³upio pisze. Te¿ bylbym zadowolony, gdyby¶my mogli podyskutowaæ.
Ja tez zastanawia³em sie nad PRAprzyczyna istnienia rzeczy.
Tak siê nieraz zastanawia³em, czy ewolucja mog³a "przekazaæ" ludziom dobro, mi³o¶æ, empatiê, nienawi¶æ i tym podobne uczucia.
Z drugiej jednak strony....
Id±c tokiem rozumowania KASMA, czy mój pra, pra, pra.........dziad, przekazuj±c swoje geny ma jakis wp³yw na moje ¿ycie.
Zastanawiajace, nieprawda¿?
Ale...? Id±c tokiem rozumowania ewolucjonistów, co do poznania i stworzenia ¿ycia, które podobno powsta³o, mo¿e nie tyle samo z siebie, co z bardzo prymitywnej bakterii, to zadajê sobie pytanie ( a dok³adniej kiedy¶ zada³a mi je moja ¯ona), ¿e ta bakteria by³a tak prymitywna, a jednocze¶nie tak niesamowicie inteligentna, ¿e potrafi³a stworzyæ sam± siebie.
A mo¿e faktycznie moje ¿ycie zosta³o zaprogramowane przez WIELKIEGO ARCHITEKTA, Zegarmistrza ¦wiata albo przez CZAS lub LOGOS ?
Pozdrawiam.
a.
Kazik albo brzydzi sie heretykami z "oczekiwania", albo nie ma czasu, albo jest cienki bolek.
Byc moze wszystkie trzy odpowiedzi sa w jakims stopniu prawdziwe...
Jestem pewien podziwu dla Kazika, bo probuje on cos wykazac, i w cos wierzy. Ale niestety uzywa argumentow, ktore dla mnie sa niewystarczajace, a wiele z nich sceptycy dawno skutecznie obalili albo przynajmniej osmieszyli. Innymi slowy, gdybym byl osoba niewierzaca i trafil na prelekcje Kazika, to jego argumenty by do mnie nie trafily. Wydaje mi sie, ze to co on pisze to takie "preaching to the converted". Tym, ktorzy juz sie z nim zgadzaja to wystarczy, wszystkich innych jednak przekonac nie zdola.
Jag !
Ka¿dy cz³owiek ma inne zrozumienie otaczaj±cego Go ¶wiata.
Ma inne zrozumienie Boga.
Ma inne zrozumienie ró¿nych pogl±dów.
Ma inny zasób wiedzy, doswiadczeñ ¿yciowych itp.
Dlatego te¿ RÓ¯NIMY siê.
Tylko trzeba to robiæ piêknie.
pozdrawiam.
a.
Meantime in the real world...
Tak to jakos jest, ze w wiekszosci przypadkow nie roznimy sie pieknie, ale wrecz paskudnie.
Jag !
Ale czy bedziemy ró¿niæ siê piêknie czy paskudnie, to zale¿y od nas samych.
Zreszt± ja mam na to ró¿nienie swój pogl±d.
Uwa¿am bowiem, ¿e to ze ró¿nimy siê paskudnie, a nawet ¶miertelnie wynika z samej Biblii.
Znajdziemy bowiem w niej ca³± mase tekstów, które zezwalaj± na skrajn± nietolerancjê, zawi¶æ, a nawet nienawi¶æ skutkujac± stosowaniem kary ¶mierci wobec osób, które maja inne pogl±dy.
Klasycznym przyk³adem jest ST.
pozdrawiam.
a.
najbardziej popularna w filozofii teistycznej teodycea nalezy do Lebnitza. Co o niej myslicie?