Moja historia...
Katalog znalezionych frazWÄ tki
- agniusza serwis - literatura w sieci, proza, feminizm, gender, queer ...
- Boży plan historii świata oparty na schemacie liczby 7
- "Pożar " w Żuławskim Parku Historycznym (1.08.2013
- Podpisanie umowy. (Żuławski Park Historyczny)
- zabytki turystyka historyczna wycena monet
- No to teraz trochę o mojej historii
- Wydarzenia w Żuławskim Parku Historycznym
- Historia LUBI się powtarzać!!!
- Żona i nasza historia
- Klucze z ciekawą historią.
- Portret z historią w tle
agniusza serwis - literatura w sieci, proza, feminizm, gender, queer ...
Witam Was, jestem jednym z Was - z nerwiakiem... Jak to było ? Cóż, głuchłem... Lewe ucho - rok temu drenaż, bo płyn. Prawe - nikt nie wiedział, skąd ten znaczny (80%) stopniowo powiększający się niedosłuch. Dopiero otolaryngolog z Mochnackiego (filia Kajetan) dał mi skierowanie na rezonans magnetyczny. Tego samego dnia (czerwiec 2015) byłem na konsultacji u chirurga onkologa-potwierdził, że mam złośliwy skóry, ale nie dający przerzutów i ustalił termin usunięcia. Po wyjściu od chirurga odebrałem w tej samej przychodni wynik rezonansu. Rozpoznanie w opisie: "wrzecionowatego kształtu zmiana ogniskowa o wym. 10x7x7 mm, nieco niejednorodna, ulegająca silnemu wzmocnieniu kontrastowemu-morfologicznie sugeruje nerwiaka".Nogi się pode mną ugięły, szok. Zaraz sprawdziłem w necie, co to jest. Na szczęście nie złośliwy! Ponownie na Mochnackiego, bez kolejki. No i skierowanie do neurochirurga (cito!). Pani doktór otolaryngolog polecała ośrodek na Bródnie. Poczytałem, zarejestrowałem się. Czas oczekiwania na konsultację ok. 6 miesięcy (ironia!!! CITO!!!) - na NFZ początek stycznia 2016, za kasę - połowa grudnia 2015, jakby to była jakaś różnica. Zabieg - do 3 miesięcy po konsultacji. Razem - dobrze donoszona ciąża... A to w głowie sobie powolutku rośnie przez ten czas. Czytam, czytam, czytam... Oczywiście o nerwiaku, o zabiegu. Straszna rzecz z tymi mocowaniami w czaszkę do unieruchomienia. Ale jakie wyjście ? Trzeba, to trzeba, będę robił za Wikinga... W tzw międzyczasie trafiłem na Wieliszew! Rejestracja, za 2 tygodnie konsultacja. Diagnoza potwierdzona. Zakwalifikowałem się na cyber knife! Czekam... Boję się, ale...
Nie ma się czego bać, CK nic nie boli. Najgorszy jest ten czas unieruchomienia, a przy problemach z kręgosłupem to daje się mocno we znaki. Ja jestem 2 lata po CK w Gliwicach. jak na razie wszystko OK.
Masz szansę by dziadostwo naświetlić i z tego się ciesz a nie bój

witaj,też uważam za pomyślne to,że cię zakwalifikowali do naświetlania...a potem to już z górki.Na "szczęście" masz małego nerwiaczka,raz dwa i uschnie

a co to z tym złośliwym nowotworem{?}skóry?
Już odebrałem telefon !!! Wtorek, 15.00 zaczynam bal z tym moim nerwusem. Trochę się niepokoję, bo zamiast 3 frakcji może to być tylko jedna. No, ale trzeba mieć zaufanie do lekarzy...
Ten złośliwy to rak podstawnokomórkowy - pospolitak. Jeden nad brwią, drugi pod okiem, przy nosie. Zobaczymy... 24 sierpnia wycięcie tego nad brwią, po histopatologii czas będzie na ten drugi...
Zeżrę we wtorek jakieś prochyna uspokojenie, trochę się jednak denerwuję.
Namordnik już mam, 13 lipca mi zrobili, nawet podobny do mnie.
Podobno po zabiegu można skoczyć na plażę nad Zalew...

Rosa - dowiedziałem się, że w dowolnym czasie można przerwać zabieg, więc unieruchomienie nie takie ciężkie. Mam problem z zatokami, boję się, że mnie może przytkać. A usta trzeba mieć zamknięte...

We wtorek się odezwę. Jutro na rowerek, trzeba minimum te 50-60 km zrobić

Jeszcze jedno - człowiek pisze o sobie, o swoim problemie. A nie zrobiłem jednego, świnia jedna... Dzięki Wam za dobre słowa!
Pewnie, że zabieg można przerwać, ale da się też wytrzymać, myślę że to też kwestia nastawienia. Mi udało się wytrzymać 3 frakcje po pięćdziesiąt minut bez przerwy, miałam też świadomość, że każda przerwa wydłuża czas trwania zabiegu, ponieważ trzeba pacjenta i maszynę za każdym razem przygotować. A co do maski, przygotowali mi ją tak ,że oczy i usta miałam odsłonięte na tyle ile się dało. Jest to do przeżycia. Powodzenia
Mam nadzieję, że uda mi się też wytrzymać... zeżrę jakiś proszek, poza tym wyciszę się, ustawię oddech, zamknę oczy i będę się starał odpłynąć... jak mi robili rezonans, to nawet nie wiedziałem, kiedy przeleciał...

ale na wszelki wypadek nie dziękuję...

No i ta dawka... Z Konsylium: "...zakwalifikowany do terapii w 3 frakcjach do dawki sumarycznej 18 Gy w izodozie 70%.".
Abrakadabra...
Spokojnie,tylu ludzi wytrzymało i Ty dasz radę


Mam nadzieję...
Zaczynam odliczanie już w godzinach...
Najpierw jeszcze szpital w Wieliszewie, bo nie ma zabiegu bez skierowania ze szpitala. Ta papierologia jest męcząca.
Czy z tytułu posiadania tego g... to wystawiają zieloną kartę ? Może lepsze byłyby różowe papiery - to jakoś brzmi humorystycznie. Choć zielony to kolor nadziei...
Nie załapujemy się na zieloną kartę.Chociaż ja po ostatniej wizycie kontrolnej dostałam w dłoń historie choroby z zapisem,że posiadam nieokreślony nowotwór czy coś w ten deseń i zapytałam się w jakim celu mi to lekarz wydaje to odpowiedział,że może mi do czegoś będzie potrzebne ale zdziwiłam się też bo przecież wiadomo co w głowie miałam.Być może jakaś zmiana nastąpiła w biurokracji o czym my nie wiemy a jak wiadomo nikt o tym głośno nie mówi

Powodzenia! I czekamy na wieści z frontu

Mi lekarz powiedział ze nie załapuje się na zieloną kartę dlatego ze mam już zdiagnozowaną chorobę. Jezeli teraz bym trafiła do lekarza z takimi objawami to dostała bym zielona kartę w celu przyspieszenia diagnostyki. Zresztą któryś użytkownik w forum ma ta kartę i szybko wszystko przebiegło u niego-chodz mi o badania etc.
Ta karta to mi na nic nie jest potrzebna, tylko myślałem, że jak nowotwór, to karta z automatu...
Już po pierwszej sesji - więcej nerwów, niż samego naświetlania... Czuję się dziwnie, ale chyba to przez ten stres...
Dwie następne sesje po kolei- jutro i pojutrze... Zobaczymy, jak będzie po wszystkim.
Póki co - resztki zębów i włosów mi nie wypadają. A jeśli chodzi o świecenie - to okaże się dopiero w nocy.
