palenie papierosów a ciąża
Katalog znalezionych frazWÄ tki
- agniusza serwis - literatura w sieci, proza, feminizm, gender, queer ...
- 2011.01.27 Papierosy i spirytus bez akcyzy w barze w NDG.
- 28 grudnia 20:00 Kamień nożyce papier
- Ciaża niby z III fazy
- Strach przed ciążą. Pomocy
- szczepienia przed planowaną ciążą
- Karmienie piersią i ciąża
- Dłuuugi cykl, ciąża?
- top temat2015:P ciąża w tarocie
- Tytoń papierosowy
- E-papieros płyny
agniusza serwis - literatura w sieci, proza, feminizm, gender, queer ...
Od jakiegoś czasu intryguje mnie ten temat. Jak to jest z tym w końcu? no i jakie są na to dowody, że palenie w ciąży szkodzi?
Piszą, że skutkami palenia w ciąży są:
- poronienia,
- przedwczesne porody,
- niska masa urodzeniowa dziecka,
- problemy z rozwojem dziecka
itp, itd.
A ja mam znajomą, która paliła w ciąży i pali nadal karmiąc piersią i temu dziecku nic nie jest... urodziło się 4600, o czasie, spokojne, bezproblemowe, zdrowe. Więc to loteria? jeden pali i nic, a drugi pali i może mieć chore dziecko?
Trochę mnie to dziwi... ktoś kto o siebie dba, stara się usilnie aby jego dziecko było zdrowe, rodzi siię chore. a ktoś to pali, rodzi zdrowe dziecko. Nie życzę komuś źle, tylko jak to w końcu jest?
Nie wątpie, że palenie ma szkodliwy wpływ... w końcu dziecko w łonie matki więcej wdycha tych papierosów niż paląca matka.
Mój mąż ostatnio żartobliwie stwierdził: "Pal papierosy to też będziesz miała spokojne dziecko."
jakbys nie miala tylu postow nabite to bym powiedziala, ze trolujesz!

Palenie może powodować zwapnienie łożyska i takie łożysko gorzej odżywia dziecko. Widziałam w szpitalu noworodka matki palaczki. Skóra miała kolor jakiś taki szaroczerwony, a dziecko płakało/skrzeczało z chrypką jak u palacza.
nie mówiąc już o tym że takie dziecko rodzi się uzależnione..
Wkurza mnie to że jak nosi się dziecko w chuście to stare baby pytają czy się dziecko nie udusi, a jak matka idzie z wózkiem i dmucha mu papierosem/albo pali w ciąży to nikt o jakość oddychania dziecka się nie troszczy i nie wtrąca. tutajpoczkategori
Sylwuska jest jednak trochę badan wskazujących na konsekwencje, które pojawiają się wcześniej i później w rozwoju.
Skoro rzucamy przykładami to ja dam taki: moja koleżanka z klasy w podstawówce urodziła się z nadciśnieniem bo jej matka paliła w ciąży. Później też nie rzuciła, anie ona, ani ojciec. Nawet nie jesteście sobie w stanie wyobrazić, jakie dziewczyna miała kłopoty z nauką! Po prostu wszystko szło jej opornie


Nie mówiąc o tym, że później dowiedziałam się że jako około dwudziestoletnia dziewczyna miała diagnozę nowotworową.
Sylwuśka bo to o ogólną tendencje chodzi o większe prawdopodobieństwo. Wiesz, na niektórych dzieciach aborcji dokonują a one żyją dalej...
Mojej szwagierki siostra paliła. Wszyscy jej tłumaczyli i nic.
Mała urodziła się nieduża i przez pierwsze lata ciągle chora. Teraz ma 4 latka i jest już chyba lepiej...
Teściowa paliła i mąż co prawda na schwał

Nie było mnie przez pewien czas.
Właśnie ta znajoma ma jeszcze, oprócz tego jednego o którym pisałam, jeszcze dwójke dzieci. I ta starsza, już w podstawówce ma problemy z nauką i to duże. Młodsza jeszcze do szkoły nie chodzi, ale ze skupieniem uwagi już ma problem i taka jakby mocno żywa, pobudzona. No nie wiem i nikt tego nie wie czy to skutek palenia papierosów, ale zastanawiające to jest...
Ja to nie wiem jak można palić w ciąży... przecież dziecko się tą nikotyną odżywia...
Sylwuśka ba, można i pić w ciąży. Można nawet pijaną jechać na porodówke a potem dwójkę dzieci zostawić i iść w świat. Niestety dużo można...

Widziałam takie rzeczy i takie dzieci, nikomu nic winne a z bierzmem do końca życia...
tragiczne...
No. I to prababcia tymi dziećmi się zajęła... Teraz nie wiem co z nimi, babcia z powodu wieku prawo do opieki straciła.
Ile takich dzieci w Polsce nie wiem.
Pewnie sporo... Wszędzie wokół są jakieś patologie.. i jak człowiek o nich słyszy to krew zalewa.. No, ale zmienić nic nie zmienimy.. grunt to zaopiekować się swoją rodziną najporządniej jak się da..
Eh. Nie mogę takich rzeczy słuchać, czytać, widzieć. Krew mnie zalewa. Mnie sam mąż chyba by udusił jakbym paliła w ciąży. Nie mówiąc o piciu. Teraz w czasie starań jak nie zjem porządnego obiadu- zdarza mi się w ogóle nie zjeść przez brak czasu, choć to głupie tłumaczenie- gani mnie, że staramy się o dziecko, a ja o siebie nie dbam.
No kurcze, dziecko to taki dar. Jak można skazywać je już w łonie na utratę zdrowia?
Nie wiem może ja mam inne spojrzenie przez tyle lat nie udanych starań.

Chciałabym pociągnąć ten temat w innym kierunku

Ciąża, a bierne palenie?
Na szczęście, u mnie w rodzinie nikt nie pali, ale mam problem z wszystkimi obcymi dookoła

Mamy sąsiadów, którzy regularnie na balkonie palą papierosy od 15 do 2 w nocy. Bardzo lubimy mieć wszędzie pootwierane okna, które jednak zamykamy za każdym razem jak któreś z nas coś poczuje. Nasze głośne komentarze na balkonie i trzaskanie drzwiami nic nie zmieniły, wątpię, żeby po rozmowie w 4 oczy nagle przestali palić na naszy życzenie

Drugi problem to ludzie palący w miejscach publicznych, m.in. na przystankach... Jeszcze nie odważyłam się zwrócić komuś takiemu uwagi, ale może jednak powinno się?

Myślę, że temat nie tylko ciążowy, ale dość uniwersalny...
Jasne, że się powinno ! Sama jestem popalająca, to wiem co mówię.

Nie wiem jak można palić przy dzieciach/ ciężarnych, czy w ogóle obcych ludziach o których nie wiadomo czy sobie tego życzą.

Kazdy co pali tak mówi ze sobie nie wyobraza palić przy dzieciach i cięzarnych.
Prawda jest taka ze palą. W ciązy bo stres za duży dla dziecka jak mama bedzie rzucać nagle fajki. Pali nadal o jednego mniej. Po porodzie do kibelka na fajeczkę zeby się odstresować. Po powrocie do domu wychodzi do innego pomieszczenia, ale tak zeby mieć dziecko na oku wiec dymek dolatuje. Jak lubi świeże powietrze to na zewnątrz ale wraca i zaczyna karmić piersią!
Jak idzie na spacerek z dzieckiem zapali na powietrzu mozna, dmucha niby obok ale w sumie leci wszędzie. Dziecko już chodzące to biega razem z nim na placu zabaw ale z dymkiem.
W pracy palaczki palą bo zasze paliły a ze któraś w ciązy to niech nie wącha. Nawet jak wyjdą do pokoju obok czy do okna to wiele to nie zmienia, ale choć się starają.
W swoim domu nie zapali wyjdzie na balkon ale wtedy dolatuje do innych.
/w miejscach publicznych wyciągają te cieńkie i palą z gracją ale jakby w ukryciu, rózne sztuczki mozna zobaczyć.
Piszę to bo znam to ze swojego otoczenia. Wkurza mnie to jak nie wiem. Jak kogoś obrażam o przepraszam.
Nie znam palczy co idą się schować do norki zeby tam palić. Kazdy z nich ceni swoją wolnośći lubi towarzystowo do dymu biernych w to wciąga tez.
Może inni mają lepsze doświadczenia, ja jestem swieżo po palących gościach.
Ptysiak współczuję teraz w upały ciężko okno zamknąć. W domu sobie nie smrodza a innym juz można.
Koleżanki mama chciała żucia w ciąży ale tak zestresowana była (zespół odstawienny), że lekarz stwierdził że lepiej dla dziecka będzie jak się tylko ograniczy.
Słyszałam tez o rodzinie z 12 dzieci zaplanowanych. Matka cały czas pali i to sporo a na uwagi lekarzy mówi, że lubi rodzić małe dzieci.
Też mnie denerwuje jak ktoś wózek prowadzi i dym z papierosa i ust na dziecko leci. Za to nigdy nie widziałam by ktoś palił i miał dziecko w chuście.
A ja Wam powiem że bierne palenie jest gorsze od nromalnego. Ja nigdy nie paliłam (no dobra w szkole się sprobowało ale jakoś mi nie podpasowało) a łożysko miałam ciemne.....
Powód?! Jak mniemam Mąż rzucił palenie dopiero w święta Bożego Narodzenia a to był juz 14 tydzien.... Mieszkaliśmy jeszcze wtedy z moimi rodzicami na dwupokojowym mieszkaniu gdzie moja mama pali papierosy i ciężko jej było wytłumaczyć że reszta domowników nie pali i żeby chociaż wyszła na klatke.....
Odetchnęłam dopiero na 3 tygodnie przed porodem bom się wyprowadziła. Do dziś mam spokój i jak ktoś jest u mnie i chce zapalić to won na dwór i nei obchodzi nie czy jest mróz zawierucha czy inne ustrojstwo ja siebie ani dziecka nie bede truć a tym bardziej smrodzić w mieszkaniu. I jestem dumna z męża że tyle lat palił i rzucił jak lekarz mu powiedziął ze on szkodzi dziecku.
Samo to, że na ulicy czlowiek się nawdycha, znajomi palą i niby mówią że dmuchają w drugą stronę to przecież nigdzie by człowiek nie poszedł bo wszędzie palą i czuć mniej lub bardziej ten dym.
Ostatnio poprosiłam grzecznie pana, by przy mnie nie palił na przystanku.
Można iść dalej, miejsca dużo, przystanek bardzo fajny z dużą przestrzenią - czy musi na ławce?
Zresztą i tak jest zakaz na przystankach...
Opieprzył mnie i powiedział, że to wszystko przez tę politykę


Ale grzecznie poszedł

Mnie bardzo denerwuje, że ludzie się do tego zakazu nie stusują. Jakby nie docierało do nich, że szkodzą innym

Ptysiak, u nas też palą w bloku!
Bardzo palą. Młodzież oczywiście.
Mamy naklejki zakaz palenia, mamy kamery !!! i nikogo to nie wzrusza


My z mężem, na palących na ulicy mamy taki patent, że na widok palącego pada hasło "kula gazowa" i wtedy robię głęboki wdech i na tym wdechu mijamy palacza.
Raz jednak mąż nie wytrzymał. Wyszliśmy po mszy z kościoła. Tłum ludzi jak to po niedzielnej mszy, wszyscy idą w miarę zwartym szeregiem i nagle jeden pan odpala sobie w tym tłumie papierosa. Męża zatelepało, podszedł do gościa i zamienił z nim kilka zdań, po których tamten papierosa zgasił. Nie słyszałam, co mąż mu powiedział, a sam małżonek twierdzi, że "nie pamięta, bo był bardzo zdenerwowany". Szkoda. Może miałabym patent na przyszłość

Jak pracowałam to palczy w moim otoczeniu było sporo. Nikt się nie przejmował biernymi.
Jak zwróciłam uwagę to dostałam tekst CO CIĘ NIE ZABIJE TO CIE WZMOCNI!!!
W moim ośrodku zdrowia czuć dym, lekarze i piguły palą w pokoju socjalnym ale dym czuć, choć to pokój przy poczekalni.
W naszym środowisku brak pozytywnych przykładów, wszędzie dużó do zrobienia.
Bardzo cieszę się, ze w klubach, restauracjach, na zabawach nie wolno palić, bo to było.... okropne dla biernych.
Tez nigdny nie mialam papierosa w ustach wiec mnie okropnie denerwuje palenie w otoczeniu. Zwlaszcza za oknem, mieszkam na parterze i nie raz ktos mi pod oknem stoi i pali..jak przuważę to opieprzam



Ja myślę, że nalezy zwracac uwagę ! To palacz ma się czuc zaszczuty a nie ciezarna bo ktos obok pali ! Na przystanku moze stanąc 4 m obok.
W rodzinie na szczescie nikt nie pali - tesc palil ale zawsze wtedy z psem wychodził, szwagier palił ape rzucil rok temu w jeden dzien - jak mu sie dziecko urodziło. Czasami przypala ale zawsze wychodzi na spacer. Reszta znajomych nie pali

Jakby nie docierało do nich, że szkodzą innym

Jak oni nie mają świadomości, że szkodzą sobie, co mówiąc innym.
jak mieszkałam w bloku na stancji to też miałam problem z tym, że dym wlatywał mi do mieszkania....

To ja jeszcze do listy dodam, że palacze zajmują fajne miejscówki. A co najgorze palą przy samych wejściach. Na weselu u szwagra zajeli podest prowadzacy do namiotu weselnego. To byłoby idealne miejsce dla dzieci do tańczenia bo wiecej miejsca niz na parkiecie i daleko od głośników. Niestety nie dało się oddychać. Przejść tez się nie dało bo wąsko a zadymiarze zagadani tak, że cię nie widzą.
U mnie na oddziale dużo osob pali. Jedna z kolezanek potrafila znikac co godzina by palic a ja zostawałam sama na sali obserwacyjnej i nie miałam nawet jak wyjsc do wc o zjedzeniu sniadania nie wspomnę.
ja się właśnie kiedyś zastanawiałam czy to nie palenie na przystankach obowiązuje, bo chyba nikt tego nie przestrzega przynajmniej w moich okolicach


a kiedyś w ciąży poszłam na bardzo fajną imprezę u nas w mieście i musiałam wrócić bo gdzie bym nie stanęła wszędzie ktoś obok palił

sama zawsze uciekam jak najdalej od palących a dymu nie znoszę i wyczuwam z daleka

a z dziećmi palących matek pewno jest tak jak z FAZ płodowym zespołem alkoholowym, miałam kiedyś o tym na studiach, czasem matka alkoholiczka upija się na okrągło w ciąży i zdarza się, że zdrowe dziecko urodzi, a inna raz wypije minimalnie coś i to jeszcze nie wiedząc że jest w ciąży i dziecko się urodzi z wieloma poważnymi wadami... chwała, że mamy NPR i zaraz o ciąży wiemy

Pamiętam, że kiedyś w moim mieście namalowano linie na chodniku, które wytyczały obszar, gdzie można palić, a gdzie nie.
Właśnie byłam ciekawa straż miejską można jakkolwiek zaangażować w interwencje w takich sprawach ...? Pomijając fakt, że prędzej wypali się papierosa zanim ktoś przyjedzie

Co do mieszkania w bloku, już pal licho to białe ściany, te białe firanki w planach, skoro człowiek to musi wdychać

Krówka, rozumiem Twoją opinię, rzeczywiście większość ludzi pali gdzie popadnie. Ale mówię serio, że ja nie palę przy dzieciach, ani w ogóle przy obcych osobach.
Tzn. tak, ja nie palę non stop, jedynie popalam. I owszem, kiedyś trochę mniej zwracałam uwagę na ludzi wokół, ale od zawsze trochę zwracałam, bo jak byłam małym dzieckiem to strasznie denerwowało mnie, że mój tato pali w domu, w łazience i dym jest w całym mieszkaniu.
Natomiast od kiedy moja siostra ma dzieci (starsze ma 5 lat) i spędzam z nimi b. dużo czasu, prawie codziennie popołudniu, bo siostra ma męża za granicą i dużo pomagam, zwracam ogromną uwagę na to by nie palić przy dzieciach itp. Palę na mieście przy piwie, w sali dla palących, oraz czasem na spacerze z psem u siebie na podwórku na takiej ławeczce, która stoi samotnie w dziwnym miejscu pomiędzy krzaczorami, do której tak naprawdę docierają tylko psiarze i nikt więcej się tam nie kręci. Aha, czasem jak jestem u kogoś palącego w gościach to palimy na balkonie, ale u siebie na balkonie nie palę.
Też mnie denerwuje jak ktoś wózek prowadzi i dym z papierosa i ust na dziecko leci. Za to nigdy nie widziałam by ktoś palił i miał dziecko w chuście.
Pewnie by popiół leciał na głowę

A tak na serio to ciekawa jestem czy takim matkom ktoś zwraca uwagę że palą nad wózkiem. Bo jak masz dziecko w chuście to baby się pytają czy się nie udusi, a matkom palaczkom to pewnie złego słowa nie powiedzą.
Myślę ze kobiety w chustach to specyficzne grono, raczej ekologiczne i pro -macierzyńskie, świadome siebie i potrzeb dziecka, tak wg mnie są przedstawiane. Z piwkiem też sobie takiej nie wyobrażam.
Kobieta z fajką jak dmucha swojemu małemu dziecku koło głowy to działa na niego toksycznie. Przecież każdy powiedziałby kobiecie jakby zamiast wody dziecku lała wodę ze stawku czy z kałuży. Wtedy to żle a fajka to tylko dymek.
W społeczeństwie brak świdomości.
Ja w tym temacie moge powiedziec tyle, moja mama paliła w ciazy, nie wiem jak dlugo wiem że nie bylo to przez całą ciążę. Urodziłam sie okolo 2tygodnie po terminie, nie wiem czy z powodu fajek, mialam mega pomarszczona skore. Nigdy sie nie dowiem czy moje problemy takie jak AZS, alergia czy nerwowość, drażliwośc, ogolnie problemy neurotyczne nie są w jakimś stopniu spowodowane tymi petami.
współczuje, raczej nie pomogły papieroski w czasie kszatłtowania sie dziecka, bo to sam początek ciązy 12 tygodni. Dlaczego kobiety robią to swoim dzieciom? Kiedys moze nie było tylu badań co teraz. Problem jednak jest nadal w społeczeństwie...
Często stres u matki (także związany z odstawieniem papierosów) jest bardziej szkodliwy dla dziecka (głównie psychiki) niż palenie. Znam rodzinę z 12 dzieci gdzie oboje rodzice palą. Dzieci rodzą się małe ale zdrowe. I nie jest to patologia tylko inteligencka rodzina.
A pomarszczona skóra jest charakterystyczna dla przenoszonych dzieci.
aleen proszę cie nie utrwalaj stereotypów, ze rzucenie palenia to za duzy stres na czas ciązy.
Inteligencka rodzina nie jest wzorem do nasladowania skoro ma dalekie od zdrowych nałogi/nawyki. Ludzie z wysokich stanowisk tez mają nałogi/choroby alkoholowe i to nie zwalnia nas z myslenia tylko dlatego ze robią tak inni inteligetni oraz majętni ze stanowiskiem.
Większość kobiet rzuca palenie i alkohol jak tylko dowiaduje się o ciazy. Niestety więszkość ponownie wraca do nałogu.
Dzieci przenoszone nie mają juz te ilości mazi płodowej i skóra marszczy sie od wód płodowych...
Nie wiem, co rozumiesz przez "inteligencka", ale normalni, a tym bardziej inteligentni ludzie nie palą w domu, w którym są dzieci, nie palą przy dzieciach, a już na pewno nie palą w ciąży.
Znam kobietę z bardzo inteligenckiej rodziny, z super opinią, która nigdy nie umiała rzucić palenia. Rodziła dzieci w 30 i 32 tygodniu. Ale zdrowe są przecież.
Ja i mój brat jesteśmy z 41 tygodnia i 6 dni ciąży. Podobno byliśmy wyjątkowo ładni, na pewno nie pomarszczeni.

ja znam takich inteligenckich on psycholog i pedagog


Ci wspaniali ludzie ale czy dla mnie to wzory do nasladowania

Wiem ze pomarszczona skóra jest charakterystyczna dla przenoszonych dzieci, tylko skad to przenoszenie?
Zgadzam się ze rzucanie palenia to ogromny stres i myslenie caly czas w kolko o tym zeby zapalic. Ja nie pale ale mam problem ze slodyczami, jak nie ma w domu nic slodkiego to...nie jest mi latwo.
Przenoszenie może być z różnych przyczyn, na ciążę wpływa znacznie więcej rzeczy niż tylko palenie. A co do słodyczy - nie Ty jedna tak masz... I do tego nie potrzeba styczności z papierosami

krówko, masakra jest to co piszesz...
Ja znam osobę, która pali i paliła.. zaszła w ciążę i miała krwawienia już było blisko poronienia, ale udało się uratować od tamtej pory nie paliła przez całą ciąże, ale przy karmieniu już zaczęła... "bo to dym, nie wchłania się do mleka przecież", kolejna ciąża - poronienia (bo znów paliła), ale ona tego z tym nie wiąże, kolejna ciąża paliła, dziecko zdrowe, paliła przy karmieniu, kolejna ciąża też pali..
szczerze..? ja na to patrzeć nie mogę jak widze kobiete w ciąży z papierosem....
Koszmar

jak leżałam 10 lat temu na patologii ciąży to na 4 łóżka na sali tylko ja nie paliłam


mam znajomych (zwykli ludzie bez dyplomów) maja dziecko. Ona paliła w ciazy, po karmiła piersią. Przewijała potem bez mycia rąk wsadzała pierś do buz i maluszka. Czarna kawa i dym to podstawa na to czekolada z likierem zero zdrowego podejscia. Dziecko miało 2 miesiące zabrali go na koncert w nosidełku. Ja nie mogłam sie pozbierać po tej wizycie 3 miesiące. Dziecko spokojne, zdrowe, pogodne. Pan Bog czuwa ale czy mozna go wystawiać na próbę...
Podejscie do ciazy i palenia nie zalezy od inteligencji/dyplomów ale od naszego podejscia do drugiego człowieka, od umiejętnosci wyjscia z egoizmu, ze mi sie nalezy fajka i piwko. W "wyzszych i nizszych sferach" mogą być ludzie tacy sami...