Tak zwane: Natchnienie Duchem Śwętym.
Katalog znalezionych frazWÄ tki
- agniusza serwis - literatura w sieci, proza, feminizm, gender, queer ...
- Inteligentny i natchniony program, który wróży
- SKUP AUT ZA GOTĂWKÄ-NAJLEPSZE CENY-509-597-053!!
- Ostatnie nurkowania
- moja babuszka
- szukam neurologa, neurochirurga (opieka po GK)
- Ubezpieczenie zdrowotne - jakie wybraÄ?
- Gdzie kupujecie ksiÄ Ĺźki?
- teizm ewolucjonizmu
- bruce lee
- czekajÄ c na wyrok
agniusza serwis - literatura w sieci, proza, feminizm, gender, queer ...
Posłuchajcie.
Uważamy,że całe Pismo Święte jest natchnione.
Potraficie wytłumaczyć, kto decyduje o tym, że takie, a nie inne księgi tzw. Pisma Świętego, są natchnione ?
Najbardziej rozbawia mnie przyjęcie "natchnioności" Pisma Świętego przez protestantów, w szczególnosci przez adwentystów dnia siódmego, którzy odżegnują się od zasad KRK, a przyjmują za aksjomat kanon natchnienia pism, zadekretowanych przez KRK.
Mylę się ?
dnia Czw 22:20, 24 Sty 2013, w całości zmieniany 1 raz
Nie mylisz sie, caly protestantyzm przyjmuje katolicki kanon NT. Ale ewangelikom latwiej to wytlumaczyc - dla nich do czasow reformacji kosciol byl jeden.
Tradycyjny adwentyzm natomiast twierdzi, ze wiekszosc chrzescijan stalo sie odstepczym kosciolem jeszcze zanim ustalono kanon NT. Z czego wynikac powinno, ze to odstepczy kosciol uchwalil liste kanonu.
Malo kto w protestantyzmie (i chyba nikt w adwentyzmie) nie kwestionuje kanonicznosci poszczegolnych utworow - a przeciez sam Luter mial watpliwosci co do Listu Jakuba i Apokalipsy, ktore w swoim tlumaczeniu Biblii umiescil na koncu, w osobnej czesci deuterokanonicznej.
Ogłoszenie Pisma jako natchnione jest rewelacyjną metodą
na brak odpowiedzialności za cokolwiek.To super wygodne
i prawie wszystko można tym usprawiedliwić.Nie dziwię się,że inne
kościoły robią to samo.Taka "sztafeta"podaj dalej ma swój cel..
Natchniony charakter Pisma św. wynika obligatoryjnie ze zdania Pawła, jakie zostało przytoczone w 2 Tm. 3,16. To stwierdzenie niejako "ustawia" a zarazem zamyka (w większości przypadków ) dyskusję w temacie. Pytanie, dlaczego tak napisał ? A może pod natchnieniem pisał o natchnieniu Biblii, a my przyjmujemy ten fakt wiarą swą niezłomną ? Osobiście napotykam fragmenty i pewnie w swych odczuciach nie będę odosobniony, które wyglądają na odarte z natchnienia. Ale to bardzo subiektywne spojrzenie... po za tym moje myśli, to nie Jego myśli... dnia Pią 19:46, 25 Sty 2013, w całości zmieniany 1 raz
Historycznie ... Stary Testament - Zydzi uwazali Tore za kodeks prawny przekazany przez Boga za posrednictwem Mojzesza. Poszostale ksiegi nie mialy juz takiego znaczenia - zawsze mozna je bylo sprawdzac czy sa zgodne z Tora.
Nowy Testament - zbory ustalaly, na podstawie Tradycji, ktore ksiegi mozna czytac na nabozenstwie. Ciekawie pisze o tym Euzebiusz.
Adwentyzm to ruch XIX wieku. Oparty calkowicie na juz istniejacym Kanonie. Nierozwazne byloby oczekiwac, aby adwentyzm zaczal tworzyc swoj wlasny kanon pism z I wieku. Zreszta adwentyzm utworzyl swoj prywatny kanon - "male swiatlo".
Natchniony charakter Pisma św. wynika obligatoryjnie ze zdania Pawła, jakie zostało przytoczone w 2 Tm. 3,16. To stwierdzenie niejako "ustawia" a zarazem zamyka (w większości przypadków ) dyskusję w temacie. Pytanie, dlaczego tak napisał ? A może pod natchnieniem pisał o natchnieniu Biblii, a my przyjmujemy ten fakt wiarą swą niezłomną ? Osobiście napotykam fragmenty i pewnie w swych odczuciach nie będę odosobniony, które wyglądają na odarte z natchnienia. Ale to bardzo subiektywne spojrzenie... po za tym moje myśli, to nie Jego myśli...
Tak na marginesie - to prawie na pewno nie Pawel. Ale co najwazniejsze - co ow tekst tak naprawde mowi? I do jakich pism sie odnosi? Bo przeciez zadna lista kanoniczna do tego listu dolaczona nie jest. Przynajmniej nie w mojej Biblii.
Historycznie ... Stary Testament - Zydzi uwazali Tore za kodeks prawny przekazany przez Boga za posrednictwem Mojzesza. Poszostale ksiegi nie mialy juz takiego znaczenia - zawsze mozna je bylo sprawdzac czy sa zgodne z Tora.
Nowy Testament - zbory ustalaly, na podstawie Tradycji, ktore ksiegi mozna czytac na nabozenstwie. Ciekawie pisze o tym Euzebiusz.
Wlasnie - zbory ustalaly. Jedne bardziej scisle, inne mniej. I dopoki byly luzno sfederowane koscioly, a nie jeden scentralizowany kosciol, nie bylo problemu ze zroznicowaniem kanonow. Kazdy lokalny kosciol mogl miec wlasny. dnia Sob 9:55, 26 Sty 2013, w całości zmieniany 1 raz
Natchniony charakter Pisma św. wynika obligatoryjnie ze zdania Pawła, jakie zostało przytoczone w 2 Tm. 3,16. To stwierdzenie niejako "ustawia" a zarazem zamyka (w większości przypadków ) dyskusję w temacie. Pytanie, dlaczego tak napisał ? A może pod natchnieniem pisał o natchnieniu Biblii, a my przyjmujemy ten fakt wiarą swą niezłomną ? Osobiście napotykam fragmenty i pewnie w swych odczuciach nie będę odosobniony, które wyglądają na odarte z natchnienia. Ale to bardzo subiektywne spojrzenie... po za tym moje myśli, to nie Jego myśli...
Tak na marginesie - to prawie na pewno nie Pawel. Ale co najwazniejsze - co ow tekst tak naprawde mowi? I do jakich pism sie odnosi? Bo przeciez zadna lista kanoniczna do tego listu dolaczona nie jest. Przynajmniej nie w mojej Biblii.
Zgadza się. Paweł to hipoteza. Natchnienie -raczej, co oczywiste obszar ST. Natomiast zwróć uwagę - chodziło mi o generalne podejście. Napisano ? Napisano. Amen. I większość tak to postrzega. A na marginesie: Ile jest fragmentów w Biblii, odnoszących się do konkretnych sytuacji i wydarzeń, a które stały się, że tak powiem - uniwersalne. Np. "dzień za rok", "nie opuszczajcie wspólnych zebrań", itd.
Podejście jest jak najbardziej typowe dla wyznawców ,którym wydaje się,
że mają coś szczególnego do zrobienia.Wiara w wyjątkowość swojej misji
nakazuje wręcz takie podejście do sprawy.
Celnie to Koralik, ujęłaś. Dlatego cieszę się, że mogę wczytywać się, oceniać i komentować posty, które gdzie indziej - najczęściej ze względu na określoną doktrynę - by nie zaistniały. Chrześcijaństwo, to coś więcej niż owe doktryny, to prawdziwa, fascynująca wolność w Chrystusie, którą paradoksalnie wielu sprowadza do owych doktryn, nazywając Prawdą. Czy jest jakiś zorganizowany Kościół, który w pokorze mówi: sorry, ale jeszcze szukamy ? Nie. Wszystkie mają Prawdę. Czyli w istocie nie ma jej nikt. Stąd, to co dla innych może być przysłowiowym "wkładaniem kija w szprychy", tutaj jest -w co wierzę - rzeczywistym poszukiwaniem Prawdy.
San, przyjrzyj sie Kwakrom czy tez unitarianskim uniwersalistom. Oni wciaz szukaja, i nie beda Cie odrzucali tylko dlatego, ze wierzysz w X albo nie wierzysz w Z.
San, przyjrzyj sie Kwakrom czy tez unitarianskim uniwersalistom. Oni wciaz szukaja, i nie beda Cie odrzucali tylko dlatego, ze wierzysz w X albo nie wierzysz w Z.
Jestem przekonany, że dla współczesnych kwakrów, byłbym akceptowalny w 100%. Widząc jak "szukają", gdzie i kogo wynajdują. Takim sposobem swojej doktryny, ( którą przecież i tak mają ) nie mają szans chyba nigdy domknąć. Nt. UU nie mam wiedzy - douczę się

"Domkniecie" doktryny oznacza duchowa smierc dla jakiejkolwiek religii czy wyznania. To jak powiedzenie: "Nie chcemy wiedziec ani zrozumiec nic ponadto, co juz wiemy. Nie chcemy naszej wiary wyrazac jezykiem lepiej zrozumialym dla wspolczesnosci". W przypadku np. tradycyjnego adwentyzmu to oznacza zatrzymanie sie na poziomie wiedzy i teologii z XIX wieku. Katolicyzm (tez ten tradycyjny) ma sie niewiele lepiej. W przypadku UU jest zupelnie inaczej, bo mozesz byc jednym z nich nie bedac nawet chrzescijaninem, a nawet bedac ateista. A jednoczesnie jestes w ciaglej duchowej wiezi z historia dzieki sucesji prowadzacej przez Braci Polskich do zrodla chrzescijanstwa a nawet jeszcze dalej.
Bardzo dobrze powiedziane.Od siebie dodam,że dla mnie centralnym
punktem chrześcijaństwa jest życie nie śmierć.I gdyby "krzyż"nie stał
się centrum "dobrej nowiny" to jest się naprawdę z czego cieszyć.
Bo to oznaczałoby już tylko życie,które nie da się zamknąć w żadnych doktrynach.
Bardzo dobrze powiedziane.Od siebie dodam,że dla mnie centralnym
punktem chrześcijaństwa jest życie nie śmierć.I gdyby "krzyż"nie stał
się centrum "dobrej nowiny" to jest się naprawdę z czego cieszyć.
Bo to oznaczałoby już tylko życie,które nie da się zamknąć w żadnych doktrynach.
Nie wiem, skad Ty to bierzesz, ale to, co od jakiegos czasu piszesz jest bardzio inspirujace.
"Domkniecie" doktryny oznacza duchowa smierc dla jakiejkolwiek religii czy wyznania. To jak powiedzenie: "Nie chcemy wiedziec ani zrozumiec nic ponadto, co juz wiemy. Nie chcemy naszej wiary wyrazac jezykiem lepiej zrozumialym dla wspolczesnosci". W przypadku np. tradycyjnego adwentyzmu to oznacza zatrzymanie sie na poziomie wiedzy i teologii z XIX wieku. Katolicyzm (tez ten tradycyjny) ma sie niewiele lepiej. W przypadku UU jest zupelnie inaczej, bo mozesz byc jednym z nich nie bedac nawet chrzescijaninem, a nawet bedac ateista. A jednoczesnie jestes w ciaglej duchowej wiezi z historia dzieki sucesji prowadzacej przez Braci Polskich do zrodla chrzescijanstwa a nawet jeszcze dalej.
Dziękuję Jag za wyjaśnienie. A co do "domknięcia"... Ma to związek ze stwierdzeniem E.White, której notabene fanem nie jestem. Jednak zdanie mówiące o studiowaniu Biblii u boku Mistrza, w wieczności - podoba mi się. Tam i przy Nim nastąpi wyjaśnienie, zrozumienie i myślę, że jakaś forma właśnie "domknięcia" - ujednolicenia, powrot do źródeł - jak zwał , tak zwał - różnie interpretowanej przez setki lat nauki Jezusa. Oczywiście wyjaśnienia Tam, nie wykluczają poszukiwań tu. Będziemy po prostu lepiej przygotowani.
"Domkniecie" doktryny oznacza duchowa smierc dla jakiejkolwiek religii czy wyznania. To jak powiedzenie: "Nie chcemy wiedziec ani zrozumiec nic ponadto, co juz wiemy. Nie chcemy naszej wiary wyrazac jezykiem lepiej zrozumialym dla wspolczesnosci". W przypadku np. tradycyjnego adwentyzmu to oznacza zatrzymanie sie na poziomie wiedzy i teologii z XIX wieku. Katolicyzm (tez ten tradycyjny) ma sie niewiele lepiej. W przypadku UU jest zupelnie inaczej, bo mozesz byc jednym z nich nie bedac nawet chrzescijaninem, a nawet bedac ateista. A jednoczesnie jestes w ciaglej duchowej wiezi z historia dzieki sucesji prowadzacej przez Braci Polskich do zrodla chrzescijanstwa a nawet jeszcze dalej.
Dziękuję Jag za wyjaśnienie. A co do "domknięcia"... Ma to związek ze stwierdzeniem E.White, której notabene fanem nie jestem. Jednak zdanie mówiące o studiowaniu Biblii u boku Mistrza, w wieczności - podoba mi się. Tam i przy Nim nastąpi wyjaśnienie, zrozumienie i myślę, że jakaś forma właśnie "domknięcia" - ujednolicenia, powrot do źródeł - jak zwał , tak zwał - różnie interpretowanej przez setki lat nauki Jezusa. Oczywiście wyjaśnienia Tam, nie wykluczają poszukiwań tu. Będziemy po prostu lepiej przygotowani.
San. Tez bym tak chcial. Jednak kontaktu z Mistrzem nie ma nikt, a Biblie mozna interpretowac roznorako. Kto nie wierzy niech na 100 procent odpowie dlaczego Jezus opowidzial przypowiesc o bogaczu i Lazarzu - skoro nie ma zycia po smierci (jak twierdzi Salomon). Rowniez cala koncepcja finansowa Tory jest niezgodna ze wspolczesnym system zakupow, ktory rowniez w Pismie bierze swoje poczatki.
Jak ja bym chcial usiasc u boku Mistrza i widziec jak sie produkuje odpowiadajac na moje pytania. Dlatego wierze w apokatstaze, wierze, ze Bog nie bedzie musial odpowiadac na nasze pytania, ktore z cala pewnoscia Go przerosna.
A dzisiaj... sam nie wiem czy szukac jakis odpowiedzi, skoro wiem, ze ich nie ma - a moze poprostu sie starzeje.

"Domkniecie" doktryny oznacza duchowa smierc dla jakiejkolwiek religii czy wyznania. To jak powiedzenie: "Nie chcemy wiedziec ani zrozumiec nic ponadto, co juz wiemy. Nie chcemy naszej wiary wyrazac jezykiem lepiej zrozumialym dla wspolczesnosci". W przypadku np. tradycyjnego adwentyzmu to oznacza zatrzymanie sie na poziomie wiedzy i teologii z XIX wieku. Katolicyzm (tez ten tradycyjny) ma sie niewiele lepiej. W przypadku UU jest zupelnie inaczej, bo mozesz byc jednym z nich nie bedac nawet chrzescijaninem, a nawet bedac ateista. A jednoczesnie jestes w ciaglej duchowej wiezi z historia dzieki sucesji prowadzacej przez Braci Polskich do zrodla chrzescijanstwa a nawet jeszcze dalej.
Dziękuję Jag za wyjaśnienie. A co do "domknięcia"... Ma to związek ze stwierdzeniem E.White, której notabene fanem nie jestem. Jednak zdanie mówiące o studiowaniu Biblii u boku Mistrza, w wieczności - podoba mi się. Tam i przy Nim nastąpi wyjaśnienie, zrozumienie i myślę, że jakaś forma właśnie "domknięcia" - ujednolicenia, powrot do źródeł - jak zwał , tak zwał - różnie interpretowanej przez setki lat nauki Jezusa. Oczywiście wyjaśnienia Tam, nie wykluczają poszukiwań tu. Będziemy po prostu lepiej przygotowani.
San. Tez bym tak chcial. Jednak kontaktu z Mistrzem nie ma nikt, a Biblie mozna interpretowac roznorako. Kto nie wierzy niech na 100 procent odpowie dlaczego Jezus opowidzial przypowiesc o bogaczu i Lazarzu - skoro nie ma zycia po smierci (jak twierdzi Salomon). Rowniez cala koncepcja finansowa Tory jest niezgodna ze wspolczesnym system zakupow, ktory rowniez w Pismie bierze swoje poczatki.
Jak ja bym chcial usiasc u boku Mistrza i widziec jak sie produkuje odpowiadajac na moje pytania. Dlatego wierze w apokatstaze, wierze, ze Bog nie bedzie musial odpowiadac na nasze pytania, ktore z cala pewnoscia Go przerosna.
A dzisiaj... sam nie wiem czy szukac jakis odpowiedzi, skoro wiem, ze ich nie ma - a moze poprostu sie starzeje.

Apokastaza, to byłoby rozwiązanie satysfakcjonujące, dające nadzieję, upraszczające w zasadzie wszystko. Pasuje mi to

No i nie z subiektywnego postrzegania starości...po prostu, Oczekiwanie może doła dziś złapałeś jakiegoś...

Moze i dola zlapalem. ale nie dzisiaj. Kiedyz moj dol byl wymowka dla moich grzechow. Ale pozniej stwierdzilem, ze nikt nie ma odpowiedzi na te wymowki. Byc moze odpowiedzi istnieja - choc ty jestes tego bardsiej pewny. Ja wiem,ze ludzie nie maja takich odpwoiedzi, a Bog ... ludzie tez tego nie wiedza. Pozostaje wiara, ktorej nie moge nikomu zbierac, wiec milcze.